Archives for the month of: Luty, 2010

Ociepliło się nieco.
Czapki uszanki i wełniane szaliki poszły, przynajmniej póki co, w odstawkę. Nie oznacza to, że należy się cieplejszą aurą zachłysnąć przyodziewając wiosenny płaszczyk i ażurowe botki. Spokojnie, przyjdzie czas i na to.

Przedwiośnie to bardzo nierówny czas – z jednej strony pozytywny, bo niesie powiew niedalekiej wiosny i wszystkiego, co z tą cudowną porą roku związane, z drugiej zaś jest to okres permanentnego zmęczenia, senności i zdradliwej pogody, często owocującej przeziębieniem.

Dlatego bardzo ważne jest by zadbać o odpowiednie odzienie. Również szyi. Wełniane golfy i puchate szaliki nie sprawdzą się teraz, bo przegrzanie jest równie niekorzystne, jak niedostatek ciepła.

Ale od czego mamy chusty, zwiewne szale i apaszki?:)

Oto przegląd najciekawszych, zdaniem Swetrosfery, wzorów tego przedwiośnia:

fot. stylio, cogdziezaile, kuferart, collagecandy, arttuba, lula, groszki, bazarek

Drugi z nich – różowa arafatka znaleziona została na prywatnym blogu pewnej Brytyjki i nie mogłam doszukać się żadnego brandu (jeśli coś wiecie – proszę o głos! ;)).  A więc pomijając pozycję numer dwa, od lewej: Top Shop, Ludowo Mi, KuferArt, Taranko, przedmiot aukcji Allegro, znów Top Shop, S. Olivier, Luisa Via Roma, Pull and Bear, przedmiot sprzedaży na Bazarku.

Jeśli śledzisz modę „na szczeblu” i inspirujesz się trendami lansowanymi przez celebrytki,  na pewno dostrzegłaś, że panie, których wizerunek zdobi okładki kolorowych magazynów, również doceniają apaszkowy szyk.

fot. alemodelki

Nie muszę chyba nadmieniać, że moją faworytką jest Małgorzata Socha – szalenie modny ostatnio wzór góralskiej chusty w kwiecisty wzór, połączyła ze stonowaną resztą i żółtymi kolczykami łezkami.

A oto zawinięte w szale celebrytki z importu 😉

fot. lavishly coordinated, couture, whosdatedwho.

Mam wrażenie, że szal Posh Spice, jaki by nie był rozchełstany i swobodnie dyndający, nie wyzwoli jej ze sztywnego gorsetu bycia stylish za wszelką cenę. Victoria to decydowanie nie mój typ.
Podoba mi się natomiast luźny look Rihanny. Jej barwna arafatka to mój numer jeden w tym zestawieniu.

A jakie są Wasze wrażenia?:)

fot. onet

Opinii na temat ubierania czworonogów jest co nie miara. Wystarczy posłuchać. Jedni uważają, że ubieranie zwierzaków to rzecz nienaturalna i niepotrzebna, stanowi jedyne fanaberię zakochanych z pupilkach właścicieli. Inni, że zwierzak podczas długich zimowych spacerów marznie i skoro można mu je osłodzić, dlaczego tego nie zrobić.

Swetrosfera trzyma się wersji, że ma być ciepło i przytulnie :), również naszym czworonożnym pupilom. Wiadomo – wdzianka okazjonalne dla psów, takie jak halloweenowe peleryny, czy płaszczyki świętego Mikołaja, to mocne przegięcie. A to nie wszystko. Szukając ubranek na marznących sierściuszków znalazłam również stroje pana i panny młodej, na wypadek, gdyby tradycyjna randka polegająca na obwąchiwaniu się, względnie jedzeniu mięsnych kawałków z tej samej miseczki, nie wystarczała. Takie znaleziska co najmniej zastanawiają, jednak my skupmy się nie na wynaturzeniach i ekstrawagancji, lecz na praktycznym aspekcie ocieplania psiego ciałka.

Oto, co proponują rodzimi kreatorzy psiej mody:

fot. ubranka dla psów

Minimalistyczne wdzianko w modnym kolorze khaki.

fot. ubranka dla psów

Pastelowa kurteczka ucieszy oko pańci, a pupilkowi na pewno nie da zmarznąć.

fot. york design

Militarny kombinezonik dla psa-komandosa, któremu niestraszne chaszcze, błoto i zacinający deszcz. Brrr.

fot. york design

Czerwony, polarowy kaftanik dla psa pragnącego złożyć samokrytykę.

fot. futrzakowo

Granatowy sweterek z norwerskim motywem dla czworonoga o gustach tradycyjnych.

fot. doggie

Wreszcie coś do użytku domowego. Błękitny szlafroczek, w sam raz na ciężkie chwile po znienawidzonej kąpieli.

Nie wiem jak Wy, ale ja roztopiłam się kompletnie 🙂

Jestem miłośniczką dobrze zaopatrzonych lumpexów.
Bynajmniej nie uważam tego za powód do wstydu.
Nieopodal miejsca, w którym mieszkam, znajduje się olbrzymi sklep w odzieżą używaną zwożoną z krajów, w których pewne marki stanowią podstawę casualowego ubioru, tymczasem Polska nie doczekała się jeszcze ni jednego butiku pod ich szyldem.

I tak wygrzebałam ostatnio śliczną kamizelkę futrzaną George, marki bardzo popularnej w Irlandii i Wielkiej Brytanii, nieobecnej niestety u nas. Kupując ją w butiku musiałabym się słono spłukać, tymczasem wysupłałam z portmonetki kilkanaście złotych i MAM! 🙂

Noszę ją namiętnie – do spódnic, spodni, szortów, a podczas wyjątkowo dotkliwych mrozów nosiłam ją również na wierzch zimowego okrycia, przede wszystkim jako docieplenie, ale także  – przełamanie zwyczajnego looku jednolitej ciemnej kurtki.

fot. Swetrosfera 🙂

I te pompony – uwiebiam je! 😀

Ten mój drobny lumpexowy sukces zainspirował mnie do poszperania w sieci, w poszukiwaniu podobnych cacek ze sztucznym futerkiem bądź kożuszkiem. Stanowią one nieprzemijająco modny, a przy tym szykowny i ciepły dodatek.

Oto efekt mojej szperaniny:

fot. groszki, snobka, ibutik, polki, zeberka

Kamizelki ciemne.
Od lewej: Amisu, Orsay, H&M, Beata Cupriak, Top Secret, New Yorker, Atmosphere, Orsay.

fot. polki, lula, streemo, idolo

I kamizelki jasne.
Od lewej: H&M, KappAhl, Reserved, Orsay, Olsen.

Polskie celebrytki również uwielbiają futrzany styl kamizelek:

fot. polki, zeberka

Żywię nadzieję, że powyższe cudeńka mody są uszyte ze sztucznych futer. Nic tak bowiem nie jest w stanie zepsuć kreacji, jak fakt, że za jej pozornym pięknem kryje się szpetota braku wrażliwości na los innych istot.

Nie mam zamiaru tego dłużej ukrywać – ta zima nie była dla mnie łaskawa jeśli mówimy o dodatkowych kilogramach. Najpierw okres świąteczny, teraz pojadanie przy biurku i aura niesprzyjająca joggingowi. To wszystko sprawia, że moja talia jest wyrażeniem czysto umownym – gdzieś kiedyś była, ale aktualnie znana jest tylko z podań ludowych.
Bo podobnie jak bardzo lubię ruch na świeżym powietrzu wiosną i latem,  jak bardzo lubię się zmęczyć, zziajać i spocić, podobnie mocno uwielbiam jeść.

Na razie nie mam zamiaru z tym walczyć, pokryte lodem i śniegiem ścieżki wydają mi się bardzo niebezpieczne, tak więc bieganie rozpocznę wraz pierwszą wiosenną odwilżą. Ale przecież nie chcę by te kilka zimowych kilogramów zdominowało całe wrażenie mojej osoby.

Trzeba zatem działać. Odpowiednia garderoba powinna zdziałać cuda.Jestem przekonana, że mój problem dotyczy kilku z Was, spieszę więc z pomocą.

Po pierwsze zdiagnozujmy problem. Obfitsze niż zwykle biodra?
Długi rozpinany kardigan powinien załatwić sprawę.

fot. MKM swetry, snobka, polki, Free People

Ramiona nie są tak smukłe, jak ostatniego lata?
Z odsieczą pędzi sweter w stylu nietoperz, nazywany również kimonem.

fot. snobka, 3suisses, bon prix

Frustruje Cię nazbyt obfity biust? Nie waż się wbijać go w pancerz obcisłego golfu! I absolutnie nie przesadź w drugą stronę. Swetry-worki pokutne to największa krzywda jaką możesz wyrządzić swojej figurze. To mit, że można odwrócić uwagę od sporego biustu skrywając go w stu procentach. Korpus staje się wtedy nabity, a Ty uzyskujesz efekt dokładnie odwrotny – wydajesz się masywniejsza.
Jedyne co możesz zrobić, to… delikatnie wyeksponować swój dekolt. A wcześniej zainwestować w dobry biustonosz.

fot. 3suisses

Dobrym rozwiązaniem będzie też luźno zwisający z przodu golf. Zauważ, że i ten fason ma całkiem spory dekolt.

fot. snobka

Zmorą wielu kobiet są też mocno zbudowane nogi. Nie oznacza to wcale, że będąc właścicielką takich nóg powinnaś rezygnować ze spódnic.

Wysokie kozaki, najlepiej za kolano, should do the trick, jak mawiają Brytyjczycy, a oni wiedzą, co mówią. W końcu większość ich rodaczek rozmiar 36 zna tylko z kolorowych gazet.

fot. snobka, kazar

Obejrzyj z bliska swoją szafę i wyszczuplij się optycznie.

Albo i nie :).
Obfitsze kształty też są piękne.

Z okazji Dnia Zakochanych otrzymałam zaproszenie na wyjazd w góry. Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać, a końcu jestem zapaloną narciarą. Ponadto uważam, że ciężko o bardziej nastrojową randkę niż kolacja w zaśnieżonej chacie, przy płonących w kominku drwach, z widokiem na rumianych od mrozu turystów przechadzających się po oświetlonych masą drobnych lampek uliczkach. Na samą myśli robi mi się rzewnie.

O ile każdy, kto uprawia narciarstwo doskonale wie, co zabrać ze sobą na stok, jak często ostrzyć krawędzie desek i jak odpowiednio zadbać o suchą zaprawę nierozruszanych mięśni i stawów, o tyle moda spacerowiczki po górskim kurorcie nie jest wcale taka oczywista. Tym bardziej, jeśli wyjątkowa okazja kusi do czegoś wyjątkowego.

I tu ważna rada – nie dajmy się jej. Specyfika miejsca determinuje strój. Nawet, gdy wybieramy się na romantyczną randkę.
Nie ma nic śmieszniejszego niż szpilki na Krupówkach, niż elegancki kożuszek na deptaku w Polanicy, niż zwiewna sukieneczka w góralskiej gospodzie. A przecież nie chcemy być śmieszne.

Oto lista propozycji na każdą górską okazję.

fot. tanie wspinanie, MKM, globtroter, snobka, interia, luxlux, uroda, ski fanatic, unikalni, technokratki, stylio, cenerio, kobieta mag

Nie zastanawiajmy się nad upchaniem w torbie płaszczyka na wieczór.
W górach wygląda się dobrze tylko w odpowiedniej kurtce.

fot. technokratki, tanie wspinanie, ceneria, kocham ruch, merlin, globtroter

Pamiętajmy, że najwspanialszą randkę zepsuje przeziębienie i złe samopoczucie. Zadbajmy o ciepło.

fot. unikalni, snobka, stylio, ski fanatic

Spakujmy kilka swetrów.

fot. MKM, timberland, stylio

Na romantycznej kolacji przy rozpalonym kominku bywa gorąco, dlatego musimy znaleźć kompromis pomiędzy modą obowiązującą w górach, a strojem wieczorowym. Wiadomo – nie będzie to wydekoltowany, brokatowy top. Trzeba pomyśleć o złotym środku.

fot. luxlux, snobka, unikalni, kobieta mag, kocham ruch.

Klasyczne granatowe, dobrze skrojone dżinsy, z powodzeniem zastąpią górskie spodnie, a niebieska bluzka z microfibry ze strójką, nada nam romantycznego looku.

Nie porywajmy się też na duże dodatki. Niewielkie kolczyki wystarczą. W końcu jesteśmy tu przede wszystkim w celach sportowych i turystycznych.

Może nie?;)))

Ostatnio robiąc poranny przegląd prasy, natknęłam się na artykuł o pewnym nowym zjawisku społecznym, zataczającym coraz szersze kręgi wśród młodych, pracujących ludzi. Cocooning to angielskie określenie, nowozaistniałego trendu wicia tak zwanego kokonu, czyli moszczenia sobie wygodnego, dobrze wyposażonego, ciepłego gniazdka we własnych czterech ścianach. Zjawisko to ma być odpowiedzią na hołubioną, szczególnie przez singli, kulturę wychodzenia. W poniedziałek do kina, we wtorek do klubu fitness, środa – kolacja ze znajomymi, czwartek – basen, w piątek zaś szaleństwo klubowe. Wyznawca cocoonigu mówi – co to, to nie, moi drodzy. Mam tu wielki telewizor, własną bibliotekę filmową, prenumeratę wielu interesujących czasopism, z restauracjami nie lubię eksperymentować zbyt często, bo nikt nie zrobi tak penne szpinakowego, jak ja sam, a jeszcze jak pomyślę o tym roztapiającym się śniegu… Brrr!

Kokoniarze, bo taki odpowiednik funkcjonuje już swobodnie w polszczyźnie, cenią sobie nade wszystko spokój i bezpieczeństwo domowego azylu. Przeciwnicy trendu uważają, że zjawisko jest niebezpieczne, dąży do odspołecznienia i izolacji. Ja jednak jestem zdania, że wszystko, co nie zbacza w stronę przesady i fanatyzmu jest dla ludzi.

Osobiście czuję się umiarkowaną kokoniarą 😉
Czerpię radość z siedzenia w domu, dlatego otaczam się przedmiotami, które mają mój osobisty kokon uczynić jeszcze bardziej atrakcyjnym.

Podstawą miłego uprawiania kokoniarstwa, szczególnie o tej porze roku, są ciepłe gadżety, między innymi kapcie:

fot. dla rodzinki, cogdziezaile

… oraz wygodny dres, na przykład w kolorze jasnego szmaragdu:

fot. użytkownik Allegro

Jeśli spędzamy czas na kanapie, nie może się obejść bez pięknych, miękkich poduch…

fot. z potrzeby piekna, scandidecor, IKEA, home and you, modna, lowca okazji, urzadzamy

Jeśli jesteś kinomaniakiem – nie możesz nie wiedzieć o nowym portalu, gdzie możesz za darmo obejrzeć wiele filmów, nawet jeśli masz spore wymagania. W Iplexie znajdziesz również kino ambitne.

Nie zapomnij o przygotowaniu smacznego prowiantu przed seansem kinowym. Tu nikt nie wypomni Ci roztaczania wokół zapachu czosnku, nikt nie będzie miał ci a złe, że szeleścisz serwetką.

fot. czerwona maszyna

A jako zwieńczenie przemiłego wieczoru w kokonie, może thriller do poduszki? 🙂

fot. empik

Miłego rozkoszowania się własnym towarzystwem! 🙂

Zawsze podziwiałam ludzi potrafiących utrzymać estetyczną ascezę w domowym wnętrzu. Bardzo lubię popatrzeć na gładkie powierzchnie, puste blaty, nienagannie wygładzoną powłokę sofy. Sama niestety ascezę znam tylko z podań ludowych, a meble pozbawione zbędnych bibelotów to według mnie idea tyleż piękna, ile utopijna.

Staram się jak mogę. Ale zima nie pomaga. Zima jest zimna, a ja bardzo nie lubię, gdy jest mi zimno. Rozgrzewam się jak mogę – to mięsistym sweterkiem, to kubkiem gorącej czekolady, to blaskiem świec w zimowe, długie wieczory. Efekt jest taki, że mam świece wszędzie. W łazience, na stole, parapetach, regale, komodzie, doprawdy, prędzej byłoby wymienić sprzęty wolne od świec i podgrzewaczy!
Wprowadzają może nieco nieładu, może moje mieszkanko nie załapałoby się do rubryki Sterylne Wnętrza 2010, ale nie mam zamiaru rezygnować z ciepła i wyjątkowego nastroju jaki daje mi blask świec.

Dziś przygotowałam przegląd świec i świeczuszek. Do wyboru, do koloru. Myślę, że każda z zależności od indywidualnych upodobań znajdzie tu coś dla siebie.

Na początek coś w kolorach ziemi. Dla miłośniczek natury i spokojnej, kojącej kolorystyki. Świeczka z zatopionymi kawałkami bambusa:

fot. create and barrel

… oraz zapachowa. O niepowtarzalnym aromacie świeżo zaparzonej kawy:

fot. e-niespodzianka

Teraz romantyczki! Proszę  wystąpienie przed szereg! Mam coś i dla Was:

fot. dobrze mieszkaj

Co powiecie o delikatnych świeczkach koronkowych? Nie są urocze?
A może wszechobecny śnieg sprawił, że tej zimy tęsknicie za kwiatami bardziej niż kiedykolwiek?
Ja wprost nie mogę się doczekać wiosny! By wnieść jej trochę do domu każdej z Was, proponuję takie oto woskowe kwiatostany. W wersji modernistycznej, nieco kiczowatej:

fot. fafarafa

…romantycznej, imitującej suszone główki róż:

fot. dekornet

… oraz równie subtelnej, z motywem w kwiaty polne:

fot. pepiniera

Mam tu jeszcze coś dla miłośniczek fauny pod każdą postacią:

fot. empik

Moją parafinową faworytką jest natomiast ta oto barwna świeca:

fot. super-wnętrze

Czyż nie jest piękna? Uwielbiam pomarańcz z fioletem i turkusem. Cudowne, energetyczne połączenie.

Na koniec coś dla celebrujących Dzień Zakochanych, który już tuż-tuż:

fot. ideas

Walentynkowy wieczór nie może się odbyć bez blasku świec! Nie tylko ze względu na ciepły, romantyczny nastrój.
To, że w ich świetle wyglądamy korzystniej, nasze oczy błyszczą a cera wydaje się rumiana i jednolita, wiadomo nie od dziś. Zainwestuj w swoje piękno – wybierz się na świeczkowe zakupy! 😉

Pozbawione rękawów sweterki to kolejny dzianinowy twór, który każda z nas dobrze,  by miała w szafie. Skutecznie ocieplają, pozostawiając miejsce na zaprezentowanie reszty garderoby – bluzki bądź koszuli. Mogą stanowić znakomity kompromis pomiędzy naszym aktualnym pragnieniem ubierania się jak najcieplej, a potrzebą oficjalnego, bądź eleganckiego wręcz looku, którą niesie ze sobą praca.

Dziś przegląd wełnianych i dzianinowych kamizelek oraz bezrękawników.

Pierwsza propozycja to nietuzinkowa kamizelka od H&M. Kolor może nie należy do moich ulubionych, ale te urocze grona! 😉 Zestawiona z koszulą w odcieniu śliwki bądź turkusu, może swobodnie wkroczyć do biura.

fot. cogdziezaile

Dla tradycjonalistek – biały bezrękawnik od C&A.  W zestawie – koniecznie z czymś ciemniejszym.

fot. idolo

Oraz dla tych, które mają więcej do pokazania – na przykład piękny żabot. Popielata kamizelka-bolerko z Kappahla.

fot. gazeta.pl

Brązy, biele, szarości…
Trochę nam tu podupadła żywa kolorystyka.
Postaram się to naprawić 🙂

Co powiecie o pomarańczowym bezrękawniku z BonPrix?

fot. Bon Prix

Albo propozycji od MKM w odcieniu głębokiego petrolu?

fot. MKM

Marzysz o czymś fikuśnym, a jednocześnie niepowtarzalnym? Myślę, że mam coś dla Ciebie.

fot. ręczna robota

Drugiej takiej nie znajdziesz, możesz być spokojna.
Dobrze zagra zarówno z cienką dzianiną (sukienką?), jak i jednokolorową, stonowaną koszulą. Jeśli pracujesz w banku, raczej poszukaj czegoś bardziej odpowiedniego. Jednakże pracownica, na przykład, agencji reklamowej z powodzeniem może zwieńczyć nią biurowy look.

Na koniec coś, co mnie wyjątkowo ujęło.
Kamizelka H&M w konie.

fot. idolo

Czyż nie jest rozbrajająca? 🙂