Archives for the month of: Kwiecień, 2010

Z francuskiego ajour, czyli dziurka.  Jak podaje niezastąpiona Wikipedia: rodzaj zdobienia polegający na wycięciu w materiale otworów o ozdobnym kształcie, skomponowanych tak, aby prześwitywała przez nie płaszczyzna tła.

fot. herbimania

To tak gwoli teorii. Praktyka mówi, że wszelkie ażury są nadzwyczaj wdzięczne i kobiece. Jest to most pomiędzy bezceremonialnym obnażeniem ciała, a ascetyczną, skromną modą pensjonarską. To złoty środek między chęcią kuszenia, a potrzebą niepokazania wszystkiego.

fot. snobka, MKM, amc styl, calcedonia, mikana, heavy duty, galeria moda

Osobiście, szczególnym uwielbieniem darzę ażurowe rajstopy, są bardzo seksowne i eleganckie. A swetry z prześwitem – hmm, niesamowicie wdzięczne i subtelne kuszenie.

fot. lula, hityczykity, polki.

Celebrytki również lubią wytoczyć zawoalowaną artylerię. Pomijając look Lady Gagi, o której można powiedzieć wiele dobrych rzeczy, lecz na pewno nie to, że jej odzienie grzeszy subtelnością, wszystkie panie prezentują się naprawdę pięknie.

Maglując sieć w poszukiwaniu naprawdę wyjątkowych ażurów natrafiłam na tę oto spódnicę.

fot. fanfaronada

Jeśli padłyście z zachwytu, możemy podać sobie dłoń. Jest boska.

Niewiele z nas może pochwalić się własnym ogrodem. Zdecydowana większość młodych ludzi żyje w mieszkaniach. Substytut ogródka stanowi wtedy parapet lub blat kuchenny – kwiaty doniczkowe, świeże zioła, czy domowy szczypior dodają uroku każdemu wnętrzu.
Jest jeszcze jedno miejsce, które może nam dać namiastkę relaksującego ciało i umysł obcowania z przyrodą. To balkon.

fot. urzadzamy

Wiosna, choć wciąż bardzo niezdecydowana, jest doskonałym czasem na rewitalizację tych kilku metrów kwadratowych, zapewniających odpoczynek na świeżym powietrzu.

fot. ihanna

Najpierw – wiadomo. Wielkie szorowanie. Zaraz potem możemy się oddać czemuś znacznie przyjemniejszemu – tournee po sklepach z artykułami wnętrzarskimi.
Co ja wybrałabym na swój balkon?

Na pewno coś pod stopy, by nie stąpać po nieprzyjemnie zimnych wciąż płytkach podłogowych.

fot. jysk

Bambusowy chodnik z Jyska doskonale sprawdzi się w roli balkonowego dywanu.

Rośliny potrzebują odpowiedniej oprawy. Zapewnijmy ją jak najmniejszym kosztem. Galeria Limonka oraz sklep IKEA proponują wiele niedrogich rozwiązań.

fot. galeria limonka, ikea

Z Limonki pochodzi również praktyczny pojemnik w optymistycznym kolorze nasyconej fuksji, który zaadoptuję na balkonowy gazetnik.

fot. galeria limonka

Bujany fotel z Ikei to znakomita inwestycja w balkonowy relaks.

fot. ikea

Do takiego mebla niezbędna będzie miękka poducha:

fot. home and you

Nie zapomnij też o tym, że wiosna wciąż nie rozpieszcza temperaturą. Zadbaj o siebie,  zanim zrobi to Twój domowy lekarz i bateria leków 😉
Ciepłe, wygodne kapcie z porządną podeszwą oraz mięsisty pled to absolutny balkonowy must-have, przynajmniej do czasu prawdziwego ocieplenia.

fot. cgdziezaile, home and you

W drzwiach planuję powiesić niby-firankę z małych kolorowych kryształków.  Uwielbiam dźwięk, jaki wydają przy podmuchach wiatru.

fot. flo

Do wieczornego przesiadywania niezbędne będą latarenki…

fot. ikea

… albo szklane lampioniki, które wypełnię najzwyklejszymi podgrzewaczami.

fot. ikea

Jeszcze tylko dobra lektura, kubek pysznej kawy i …. trochę świętego spokoju.

🙂

I znów można chwilowo pożegnać marzenie o ciepłych wiosennych podmuchach wiatru, o pierwszym wylegiwaniu się na zielonej trawie, grillowaniu ze znajomymi. Tegoroczna zima to twarda sztuka – kwiecień dobiega końca a ona wciąż panoszy się w najlepsze.

Jak najlepiej najlepiej ubrać się w takie dni, by nie zmarznąć, a jednocześnie nie przesadzić z ilością ciepłych warstw? Najlepiej na cebulkę! To wypróbowany sposób, w razie nagłego ocieplenia zawsze można pozbyć się jednej z warstw, nie ryzykując nieprzyjemnych skutków przegrzania.

Wyciągajcie z szaf wszystko, co nadaje się na cebulowe warstwy.
Topy, bluzki, koszule, golfy, kardigany, marynarki. Wszystko to, odpowiednio zestawione doskonale zagra w te niezdecydowane pogodowo dni.

Zestawy, które są propozycjami na to przedłużające się przedwiośnie zdominował delikatny róż – w jednej odsłonie pudrowy i lekko zbrudzony, w drugiej w odcieniu zbliżonym do koralu, bardzo zresztą modnego w tym sezonie. Mam nadzieję, że spodobają Wam się.

fot. top shop, MKM, park avenue, river island, thornfieldco, bata, asos.

Piękne rajstopy, czyż nie?

fot. top shop, MKM, forever21, coolil, ryłko, river island, totu24.

Tu z kolei przepadłam dla cukierkowego naszyjnika z Mango, przypominającego kiść soczystych pastylek.  Coś pięknego!

Kardigany, tuniki, bolerka, szale i berety – taki zestaw wymieniłaby każda z nas na pytanie o dzianinę. Tymczasem dzianina to nie tylko odzież. Właściwie – the sky is the limit.

Obiecuję, że jeszcze nieraz rozwinę temat.
Dziś prezentuję – dziergane torby i torebki!

fot. colourpress.com

Angelina Jolie, jedna z czołowych ikon mody wśród hollywoodzkich aktorek również nosi dzianinową torbę. Tu – odprowadza najstarsze dzieci do szkoły.

Przeszukałam sieć i wiem, że dzianinowych cudeniek w postaci oryginalnych, tkanych toreb jest więcej niż multum.

Jeśli preferujesz naturalną kolorystykę:

fot. alpio art, polyvore, antymalgo, blacks, C&A, kaboodle, knittersniche, trendymania

Bądź też jesteś zagorzałą zwolenniczką zdecydowanych barw:

fot. snobka, ellefant, chupa chups, crafty crafty, cropp town, scoutj, pbase, fashiontribes, stylehive

A propos bohaterki ostatnich notek – ta ostatnia pasiasta, moherowa torebka to projekt Sonii Rykiel.  Nie było trudno odgadnąć, czyż nie?

A takie oto słodkości znalazłam na stronie Knitting Patterns :

fot. knitting patternss

Jeśli jesteś mamą małej damy, albo zastanawiasz się jak prezentem dla córeczki swojej przyjaciółki i chcesz, by było to coś wyjątkowego – zajrzyj tam koniecznie.

Na koniec coś absolutnie CUDOWNEGO.

fot. laughing hens

Gdy na nią patrzę, żałuję, że tegoroczne urodziny już za mną.

Styl Sonii Rykiel jest bardzo charakterystyczny.  To szarości, czerń i biel, ale także bardzo zdecydowana, momentami wręcz krzykliwa kolorystyka.

fot. h&m

Tak wygląda najnowsza kolekcja Rykiel zaprojektowana dla sieci H&M.

fot. the find

Motywem przewodnim są paski, gdzieniegdzie pojawia się także kokarda.

Rok temu goście pokazu Rykiel mogli podziwiać takie arcydzieła pomysłu projektantki:

fot. pattern people

Z kolei te dwa sweterki pochodzą z kolekcji 1007/08.  Niby nie tak samo, lecz jakże widać, że „tkała” je jedna i ta sama dłoń.

fot. the fashion police

Tak ubrane były modelki na pokazie Królowej Dzianin dwa lata temu. Tymi projektami Sonia zainaugurowała jesień 2008.

fot. zimbio

Moją uwagę szczególnie przykuły dzianinowe zestawy – długi kardigan w roli płaszcza plus wełniany beret. Spójrzcie.

fot. elle, luphia, what she did today

Moim zdaniem doskonałe.

Ze zdjęć i prac Andy’ego Warhola znana jest jako rudowłosa dama, o bardzo szczupłej twarzy i krótko przyciętej grzywce. Popularność jej wizerunku można dostrzec w niejednej stylizacji czynionej na potrzeby pokazów  – modelki stylizowane na Rykiel, kroczą po wybiegu z natapirowanym, rozwianym włosem, niedbale narzuconymi beretami, a niekiedy nawet rudymi perukami.

Jej pokazy przyciągają tłumy, niezależnie czy jest to kolekcja pret-a-porter na nowy sezon, czy linia ubrań zaprojektowana dla dobrze nam znanej, szwedzkiej sieciówki H&M. Trzeba jednak wiedzieć, że Sonia Rykiel, królowa dzianin, nie ogranicza się do projektowania ubrań. Jest niezwykle istotną postacią paryskiej bohemy – pisarką, aktorką, a okazjonalnie także piosenkarką. W 1994 w duecie z Malcolmem McLarenem zaśpiewała autoironiczną piosenkę Who The Hell is Sonia Rykiel?

Jak zaczynała?

Sama twierdzi, że projektantką została przez przypadek.
Sonia pochodzi z rodziny żydowskich emigrantów z Polski. Mając siedemnaście lat, pracowała dekorując witryny w sklepach w tkaninami. Jako dwudziestotrzylatka poślubiła Sama Rykiela, właściciela eleganckiego butiku odzieżowego w ekskluzywnej dzielnicy Paryża. Wciąż jednak twierdziła, że nie moda, a życie rodzinne interesuje ją najbardziej. Ambitny plan urodzenia dziesięciorga dzieci i poświęcenia się wychowywaniu ich bez reszty, nie powiódł się jednak, los chciał inaczej. Któregoś razu przyszedłszy do męża do butiku Sonia natrafiła na dostawę swetrów. Jeden z nich bardzo jej się spodobał, lecz był zdecydowanie za duży. Sonia uprosiła producentów o zrobienie mniejszego, a następnie o kolejne poprawki. W rezultacie otrzymała upragniony model. Traf chciał, że do butiku Sama właśnie wstąpiła dziennikarka Elle. Przyobleczona w dzianinę własnego projektu Sonia, tak bardzo spodobała się dziennikarce, że trafiła na okładkę pisma.

Kolejne eksperymenty z modą odbywały się na zaokrąglonym ciążą ciele Sonii. Projektantka uważała wszelkie dostępne ubrania ciążowe za niestrawne, dlatego wymyślała wygodne dzianinowe sukienki, które następnie wstawiała do butiku małżonka. Awangardowe paryżanki szybko pokochały kolekcję Rykiel. Jej siła polegała, i wciąż polega, na zestawieniu zmysłowości z wygodą, piękna ze zmysłem praktyczności.

Dla kobiety ważne jest, by mogła się swobodnie poruszać, pójść z dziećmi na spacer, a potem szybko wskoczyć do autobusu. – tłumaczyła Sonia.

W 1968 roku Sonia Rykiel otworzyła swój własny butik, na Saint-Germain, ulubionym miejscu intelektualistów oraz ludzi związanych z kulturą Paryża. Pisarze, filozofowie oraz muzycy zapełniali kluby nocne, kawiarnie oraz pijalnie piwa wzdłuż całego bulwaru. Sonia zamieszczała na witrynie nie tylko zaprojektowane przez siebie ubrania, lecz także książki zaprzyjaźnionych literatów. Wprowadziła absolutne novum jakim były nadruki z liter i słów, tworzące z opatrzonej nimi bluzki, istny manifest polityczny, lub po prostu ekstrawaganckie dzieło sztuki. Z tego okresu Sonia wyniosła upodobanie do koloru czarnego oraz granatu. Przekornie, jak to ona, twierdziła, że czarny jest tak naprawdę wesołym i jaskrawym kolorem, a wszystko zależy od tego, co z nim zrobisz.

Zamieszki studenckie sprawiły, że butik niedługo po otwarciu został zamknięty. Jednak ten krótki czas, przez który działał, sprawił, że miejsce to utrwaliło się w pamięci Paryżan jako nietuzinkowe.

Styl Sonii Rykiel

Ponadczasowy. Nienastawiony na szokowanie i efekciarstwo. W jej projektach widać nieustające uwielbienie dla pasków. A co to za projekty? Długie swetry- tuniki, obcisłe dzianiny, efektowne sukienki.

Sonia Rykiel dziś.

Aktualnie marką Rykiel zarządza córka Sonii, Nathalie. Obie zgodnie twierdzą, że współpraca układa im się bezproblemowo. Sama Sonia oddała się w dużej mierze obcowaniu z kulturą. Śledzę nowości w literaturze, sztuce, kinie. Jeśli w mieście, które aktualnie zwiedzam, nie pójdę do muzeum, mówię sobie potem – „ty niedobra dziewczyno!”

Wciąż publikuje powieści i eseje, a jej modowe pomysły nadal cieszą się wielkim uznaniem.

Sonia Rykiel ma dziś osiemdziesiąt lat.

____________________

korzystałam z artykułu autorstwa Lidii Pańków, Kim do diabła jest Sonia Rykiel?,  z serwisu Styl.pl, oraz informacji zawartych w Wikipedii.

fot. nova moda

Jednym z dominujących trendów sezonu wiosna/lato 2010 są paski. Legenda ludowa głosi, że te poprzeczne potrafią dodać kilka kilo tu i ówdzie, ale przysięgam, nie zauważyłam! 😉 Kocham paski, są bezpretensjonalne i wdzięczne, prostolinijne (nomen omen) i szykowne. Co więcej – styl pasiasto-marynarski przywodzi mi na myśl wspomnienie żeglarskiej młodości, a to nie byle jakie wspomnienie. Przyobleczenie ciała w paski nie oznacza obowiązkowego mundurku – materiałowe baleriny, zwane czeszkami, rozkloszowana płócienna spódnica i granatowo białe pasiaste polo (ale jakiż on uroczy!).

Istnieje wiele wariacji na temat pasków. Na przykład…

fot. seraphicpress

😉

Jeśli nie przypadły Wam do gustu zaprezentowane powyżej spodnie, mam tu całe mnóstwo bardziej konwencjonalnych propozycji. Elegantki nie ruszające się nigdzie bez szpilek także znajdą swoją wersję „pasiaka”. Spójrzcie same.

fot. republic, lula, MKM, polki, snobka, kuferart, deezee, bruno frisoni, bon prix, H&M.

Pasiasta sukienka z rękawami 3/4 jest moim must-have tego sezonu. Na szczęście nie muszę porywać się na internetowe zakupy w brytyjskich butikach, podobny fason proponuje stary, dobry H&M.  Najchętniej zestawiłabym ją z czerwonym bolerkiem MKM, a na stopy założyła espadryle od Deezee. Do tego czerwone paznokcie i jakaś fajna torebka, niekoniecznie w kolorystyce reszty.

Celebrytki kochają paski. Wystarczy przestudiować ich modowe przypadki, by wiedzieć, jak rozmaicie można bawić się pasiastym trendem.

fot. lula, zeberka

Moim typem jest zdecydowanie kreacja tancerki Ewy Szabatin.
A jakie są Wasze refleksje na temat pasków? 🙂

Wielki powrót broszek, datowany na ubiegły rok, wciąż trwa i ma się nieźle. O ile niegdyś broszka była niezbędnym atrybutem eleganckiej damy, a bluzka ze stójką bez przypiętej broszki była niekompletna, o tyle dziś jest po prostu kolejną opcją przystrojenia garderoby.

fot. celebrity gossip, stylistka, zeberka, teamsugar

Przypinamy ją do bluzek, połów płaszcza, sukienek, toreb, a nawet butów (niezapomnianą rzeczą było dla mnie to, jak Gok Wan, w jednym ze swoich programów,  za sprawą dwóch broszek uczynił ze zwyczajnych butów wytworne pantofelki w stylu Marii Antoniny).

Styl broszek jest tak różnorodny, jak różne są wizje artystyczne. Bardzo modny aktualnie styl etno-folk, nasyca rynek ceramicznymi kogucikami, filcowymi pawimi okami, modelinowymi kwiatostanami. Każda z jubilerskich firm, ma do zaoferowania wiele wzorów broszek klasycznych, srebrnych, nierzadko z dodatkiem kamieni szlachetnych bądź cyrkonii. Materiałowe broszki-kwiaty, które serwowane są jako dodatek w niejednym popularnym butiku odzieżowym to must-have tego sezonu. Wielbicielka stylu retro powinna pobuszować po antykwariacie, lumpeksie, bądź… babcinej szafie.

fot. allefant, artfabryka, modna, decofabryka, ethnomuseum, filcowanie, filcowe, kuferart, kruk, mangooo, pracownia z przytupem, yes, house, wylęgarnia, pakamera

Ja osobiście traktuję broszkę głównie jako element spinający poły bolerka, albo kardiganu. Niejeden mój sweter okazałby się niegodnym uwagi zwykluchem, gdyby nie piękna broszka.
Zupełnie, jak tu.

fot. zeberka, iloko, allegro, filcowe.

Wielu broszkowych inspiracji, drogie Czytelniczki! 😉

Na co dzień nie jadam na obrusie. Gładka powierzchnia ładnego, jasnego drewna plus filcowe podkładki stanowią zestaw wystarczający mi do powszedniej konsumpcji. Jednak wiem, że spotkanie przy stole w rodzinnym gronie oraz nadzwyczajna okazja, jaką są święta wymaga specjalnego anturażu. Sama dysponuję znikomą ilością obrusów wszystkie są raczej gładkie i jednokolorowe. Tymczasem przeglądając rozmaite pisma wnętrzarskie nieraz zachwycałam się szydełkową robotą. Ich staroświecki urok nie musi koniecznie stanowić elementu wystroju wnętrz  w klimacie Złotopolskich.  Paradoksalnie świetnie komponuje się z wnętrzami nowoczesnymi. Podobnie jak przeorany kornikowymi tunelikami kredens w towarzystwie ascetycznej, nowoczesnej kuchni, tak dziergany na szydełku obrus doskonale sprawdzi się przykrywając prosty stół, otoczony fikuśnymi krzesłami z kolorowej plexi.

Dlatego uwielbiam każdy przejaw hołdowania tradycji w sztuce dekorowania wnętrz. Bo odpowiednio użyty – doskonale współgra z teraźniejszymi trendami i nie każe opowiadać się po żadnej ze stron.
Ponieważ przed nami święta Wielkiej Nocy pozwoliłam sobie przekopać sieć w poszukiwaniu fajnej szydełkowej roboty, korespondującej z wiosenno-wielkanocną atmosferą najbliższych dni.

fot. magazyn domowy, allegro, lady fanaberia

Klasyka szydełkowego stołu.  Pomyślcie jak pięknie takie obrusy uszlachetniłyby jednolity lniany podkład, choćby ciemnozielony.

fot. milczenie nitek

To różowe cudo znalazłam na Milczeniu Nitek, blogu Patrycji, której zamiłowaniem są wszelkie robótki ręczne.

fot. milczenie nitek

fot. milczenie nitek

To także robota zdolnej Patrycji.

fot. grazka23

To z kolei dzieło Grażki. Położone na beżowej lnianej serwecie – mmmm…. Widzicie to? 😉

fot. handversgard

To propozycja dla osoby, która nie zna granic w zestawianiu kolorów. Piękna rzecz.

fot. lady fanaberia

Tak wykończony obrus zachwyci każdą tradycjonalistkę. I jej babcię 😉

Pasjonatki szydełkowania nie ograniczają się bynajmniej do obrusów i serwetek. Znalazłam masę pięknej dzierganej biżuterii, narzuty na łóżko, makatki, a nawet firanki. Jednak dziś skupiamy się na ubieraniu stołu.

fot. szydelkomania

Co powiecie o szydełkowych kurkach-złotopiórkach?

fot. unikalni

A jak Wam się podobają ocieplacze na ugotowane jajka?
A świąteczny zając?

fot. unikalni

Ja przepadłam dla frywolitkowych jajek.

fot. robotkowe szalenstwa

Szydełkowe dekoracje mają jeszcze jedną istotną zaletę – ocieplają optycznie, co sądząc z prognoz pogody na najbliższe dni będzie miało w tym roku niebagatelne znaczenie ;).

Wesołych świąt wielkanocnych dla wszystkich Czytelników Swetrosfery!