Archives for the month of: Maj, 2010

Było o Dniu Matki. Teraz o równie ważnej okazji, jaką jest Dzień Dziecka.
Dziś mało gadania, same konkrety.
Znalazłam, zakochałam się, przepadłam do szczętu.
Dziergane zabawki. Coś cudownego.

Zwierzaki różne:

fot. anne claire pettit, just wrapped, eve jank

Zwierzaki i lale:

fot. pyzia's knitting, ludowo mi, craftladies, mimbla mimbla

Coś dla chłopaka:

fot. wylegarnia, jezee prints, top scotch kids, creakids

I coś dla dziewczynki:

fot. yellow label kids, wylegarnia, sanka, busy bee toys, hand knitted toys, bellsizessquare, folksy, moje pokoje

Spójrzcie na to! Prawdziwa dziergana włoszczyzna i prawdziwe pierogi ze skwarkami!
Pomyśleć, że moją włoszczyznę z dzieciństwa stanowiły trawa i kamyki. Jaka była z tego zupa nie wiem, lalki taktownie milczały.
Cóż, z takich dzierganych marchewek i selerów na pewno wyjdzie lepsza.

🙂

Reklamy

Będąc przedszkolakami uczyliśmy się kanciastych wierszyków o częstochowskich rymach, które wszystkim mamom wyciskały łzy. Były laurki i piosenki, czasem nawet jakieś przedstawienie z dedykacją. Mamy chlipały w mankiet. W szkole miejsce laurek powoli zajęły kwiatki, które by kupić należało polegać na ojcowskiej hojności. Wraz z pierwszymi kieszonkowymi można było zaszaleć – mamy zostały nieraz uszczęśliwione wściekle niebieskimi cieniami do powiek lub minifiolką perfum, których tajemniczym sposobem przez lata nie ubywało.

Dziś, będąc w mocno partnerskich relacjach z naszymi rodzicami, doskonale znamy ich potrzeby i wiemy, co ich może naprawdę uszczęśliwić. Dlatego jeśli mama uwielbia spędzać wolny czas aktywnie, zrezygnujmy z kupna choćby najpiękniejszych rękawic kuchennych, a jeśli wiemy, że nade wszystko uwielbia kolekcjonować książki i filmy, nie wpychajmy jej kolejnej apaszki.

Jakim typem jest Wasza mama?

Czy to aktywna globtroterka, uwielbiająca spacery po górach, wycieczki rowerowe, czy wypady nad jezioro?

fot. sport active, nike, salewa, bike katalog, sport business, allegro.

Czy to raczej kobieta domowa, dla której najlepszym podarunkiem będzie zawsze kolejny gadżet kuchenno-domowy?

fot. ikea, duka, home and you, sagaform, edeco, meble vox, merlin.

Wiesz, że największą radość sprawiają jej prezenty osobiste,  związane z dbałością o wygląd?

fot. mango, MKM, kenzo, yes, lula, 3suisses, galeria niezwykłości

A może uwielbia obcowanie z kulturą i nigdzie nie czuje się tak dobrze, jak we własnym fotelu, z kubkiem herbaty, książką ulubionego autora i kojącą muzyką w tle?

fot. allegro, merlin, empik, polki, philips, ikea.

Zastanów się dobrze. Masz czas do jutra 😉

A jeśli cierpisz na ograniczone fundusze, lub sama nie wiesz na co się zdecydować – jest jeszcze jeden prezent, bardzo uniwersalny. I zawsze mile widziany.

fot. kwiaty cebulkowe

Wszystkiego dobrego, drogie Mamy!

Filc jest ostatnio jednym z najmodniejszych materiałów współczesnego designu. Filcowe pawie oka w uszach, filcowe kwiatki na naszyjniku, filcowane torby, paski, broszki, ozdoby do włosów.  Filc święci też triumf w designie wnętrz. Jest swoistym pomostem między tradycją i nowoczesnością, przyjemnym w dotyku, naturalnym materiałem, a w dodatku, barwiony na wszystkie możliwe barwy, jest po prostu bardzo efektowny. Stwarza także wrażenie ciepła i przytulności, w przecież cóż ważniejszego w doborze elementów wystroju naszego wnętrza?

Filc w kuchni i jadalni – filcowe osłony na kubki i szklanki świetnie izolują od gorąca napoju, a jednocześnie są urocze. Bieżniki, podkładki, miniserwetki również łączą w sobie aspekt praktyczności użycia (dobrze chłoną ewentualną wilgoć) i pięknego stołowego looku. Na stronie Duki odkryłam również filcowy kosz na owoce.

fot. vox meble, studio indygo, urzadzamy, boogie home, piogiadecorativa, duka

Filc w roli abażuru lampy.

fot. unikalne, mixko, muratordom

Coś wspaniałego. (Tak, tak, wiem, pewnie potwornie zbiera kurz, udaję jednak, że nic o tym nie wiem. Piękne!)

Filc jako dywan.

fot.aranzstudiownetrz

Dywaniki od mohodesign już kiedyś zagościły na Swetrosferze, pamiętacie?

I wreszcie to, co najbardziej niesamowite – filc w roli mebla!

fot. deccoria, louise campbell, rzeczowo, charlotte kingshorth, projekty dyplomowe

Nie wiem jak Wy, ale ja straciłam głowę.

A to jeszcze nie wszystko…
Spójrzcie na te filcowe kamienie-pufy:

fot. design vivaterra

Musiałabym mieć co najmniej pięć domów, by zrealizować wszystkie swoje wizje dizajnerskie. Tymczasem muszę się wykazywać na sześćdziesięciu metrach!
Ech, życie.

😉

Brrrr.
Piękną mamy jesień tej wiosny, nieprawdaż?

Najmodniejszym butem maja jest nie balerina, nie gladiatorka i żaden klapek. To kalosz. W każdym odcieniu tęczy. A topowym dodatkiem wiosny 2010 jest nie opaska z kokardą i nie marynarski, płócienny kapelusz. To parasol. Ale za to jaki wybór! W dowolnym fasonie, w kwiatki, paski czy krateczkę. Dumając zaś nad kupnem modnej ramoneski, zastanów się trzy razy. Czy nie lepiej, byś zainwestowała w podgumowany płaszcz?

Brzmi fatalnie, ale co robić.
Zamiast biadolić, otwórzmy szafę. Skoro parasol i gumiak to nieodzowni kompani naszych wycieczek poza dom, zadbajmy, by i taki anturaż miał ręce i nogi.

Błękit z fioletem to cudny, bardzo subtelny duet. Rozchmurzy niejedno oblicze, lecz nie ręczę, czy niebo.

fot. groszki, zeberka, iloko, totu, hunter, chantal thomass

Kwieciste legginsy i krwistoczerwone dodatki – to zestaw dla amatorki mocnych akcentów kolorystycznych.

fot. top shop, MKM, orsay, joules, iloko, fulton

I trzecia propozycja. Z pozoru mdła i nijaka, lecz w gruncie rzeczy bardzo prosta i bezpretensjonalna. Ciepła szara bluza i bombkowata spódnica zapewnią maksimum wygody, a kwiecisty parasol nie da zapomnieć, że pora roku, którą zza niego oglądamy to najprawdziwsza wiosna. Co z tego, że nie przypomina? 😉

fot. MKM, hunter, iloko, reisenthel, jeans club, troll

Cierpliwości.
Jak śpiewał Voovoo – ta zima kiedyś MUSI minąć!

fot. stefanel

Początki były trudne.

W 1947 roku Carlo Stefanel dysponował jedynie chęcią i starym rowerem. To nim woził wełnę  i wyroby tekstylne na okoliczne targowiska we włoskiej prowincji Treviso. Gdy po jakimś czasie udało mu się odłożyć pieniędzy kupił samochód, a niedługo później ciężarówkę. W 1959 roku Carlo otworzył swoją pierwszą firmę, Magnifico Piave. Był to pierwszy realny krok w stronę zbudowania własnego imperium dziewiarskiego. Zakupiwszy profesjonalne maszyny dziewiarskie, Carlo Stefanem, wraz z synem Giuseppe, zaczął projektować ubrania, produkować, a następnie rozprowadzał je do sklepów.

Pod koniec lat 70-tych Stefanel założył swoją własną sieć sklepów detalicznych i rozpoczął operację rozprzestrzeniania sklepów na zasadzie franczyzy. Pierwszy sklep firmy zostaje otwarty w 1981 roku w Sienie. Wtedy też firma zmienia nazwę na Stefanel . W roku 1981 powstaje pierwszy sklep Stefanela poza granicami Włoch – w Paryżu. Kolejnym ważnym krokiem w historii rozwoju marki jest decyzja o zaniechaniu sprzedaży swoich produktów do innych sieci sprzedaży niż swoja własna.

W ubiegłym roku marka obchodziła 50-lecie działalności. Z okazji okrągłej rocznicy powstała wyjątkowa limitowana linia zaprojektowana przez duet Anallisę Dunn i Dorotheę Hagemann z Cooperative Designs.

fot. stefanel

Wywiad z paniami można przeczytać tu.

Jaki jest styl Stefanel?

stefanel - kolekcja wiosna/lato 2009

Kolekcje produkowane są w ponadczasowym, włoskim stylu: luźne, nieopinające ciała koszule damskie i męskie w stonowanej, lecz różnorodnej kolorystyce, pasują zarówno osobom dojrzałym, jak i młodszym. Wszystkie ubrania są eleganckie, lecz jednocześnie swobodne; spodnie i bluzki charakteryzują proste kroje, bez udziwnień, a jednak oryginalne, wykonane ze szlachetnych materiałów, przyjemnych w użytkowaniu.

stefanel - kolekcja wiosna/lato 2010

Jest tu dużo zwiewności, dlatego każda amatorka wdzięcznej lekkości swobodnie opadających tkanin znajdzie coś dla siebie.  Każdy odważniejszy element, jak głęboki dekolt czy odkryty brzuch jest tu dobrze przemyślany.

Mnie najbardziej ujęła ta sesja Gisele Bundchen, twarzy Stefanelu.

fot. stefanel

W moim odczuciu – kwintesencja zwiewnej kobiecości.

Dziergać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej.
A na pewno każdy z powodzeniem może na siebie założyć efekt takiej dzierganiny.
Pisałam już o torbach. Pisałam o obrusach i wielkanocnych szydełkowych ozdobach. Dziś kolej na wydzierganą BIŻUTERIĘ.

fot. aga art

Czy znasz kogoś, kto nieustannie zaskakuje Cię  innym kompletem zupełnie odjechanej biżuterii? Ja mam taką znajomą. Marysia miała już na swojej szyi i uszach wszystkie możliwe kolory świata i wszystkie chyba tworzywa. Rzecz nie w tym, że jest prężną bizneswoman, która wydaje co miesiąc krocie na biżuteryjne nowinki, ani też w tym, że ma bogatego męża, który spełnia jej każdą zachciankę. Jej budżet jest bardzo przeciętny.
Za to jakie ma hobby!
Twierdzi, że nic jej tak nie relaksuje jak machanie szydełkiem. Wierzę jej na słowo, choć sama nie jestem entuzjastką misternej, wymagającej spokoju i cierpliwości roboty. Jedno natomiast jest pewne – jej prace zachwycają.

Nie mogę ich niestety tu pokazać, bo Marysia nie prowadzi żadnej internetowej ewidencji dzieł w postaci fotobloga. Znalazłam za to inne cudeńka.

Naszyjniki…

fot. graft gossip, pasje elzbiety, sowikoj, unikalni craftingowanie

Zamawiam ten kolorowy miszmasz na dole, po środku!

Oraz kolczyki…

ale ladne, ars neo, bajkopisarka, sierzu bizuteria

Coś ślicznego!
Tu nie mam swojego typu, biorę wszystko jak leci… 😉

A co powiecie na wydziergane broszki?

fot. mufka blox

Dziergać, nie dziergać?
Nie wiem jak Wy, ale ja spróbuję.

fot. playboy

Może brzmię już jak zacięta płyta, ale powtórzę swoją stałą od jakiegoś czasu kwestię – tegoroczna wiosna nie rozpieszcza nas, oj nie. Niby cieplej, ale natychmiast zimniej, niby parę promyków słońca, ale za chwilę chmury i strugi deszczu. Ciężko zachłysnąć się wiosennymi rytuałami, które dla mnie od lat stanowią: grillowanie z przyjaciółmi i rowerowe wycieczki.

Rowerowy wypad to kwestia o tyle śliska, że pedałowanie podczas nagłego opadu deszczu nie należy do najprzyjemniejszych. Jednak na najbliższy weekend serwisy pogodowe zapowiadają względny odpoczynek od niepogody.

Też jesteś fanem pedałowania?
Podobnie jak ja nie jesteś zapaleńcem-profesjonalistą i wdzianko z lycry nie jest Twoim rowerowym must-have? Po prostu lubisz poczuć wiatr we włosach, a potem zmęczona maratonem położyć się na zielonej trawie i obserwować chmury?

Mam dla Ciebie kilka rad (i kilka rowerowych zestawów :)).

fot. rossignol, bershka, cropp town, uvex, converse, billabong.

Zainwestuj w dobre, dopasowane okulary. Ochronią nie tylko przed słońcem, ale i przed owadami, które wpadając w oko mogą poważnie zakłócić percepcję.

Wybierz wygodne, PŁASKIE, obuwie.
Ubierz takie spodnie, w jakich czujesz się najlepiej. Osobiście wybrałabym krótkie legginsy, ale przecież tu nikt niczego nie dyktuje.

fot. nike, groszki, MKM swetry, top secret, burton, bertoni, iloko

Załóż czapeczkę. Jeśli zalejesz się strugami potu, jest szansa, że wchłonie go nim dotrze do Twoich oczu. Okiełzna też burzę włosów.
Choćby pogoda mówiła – wystarczy lekki tiszert, bądź zapobiegliwa i wyposaż się w kardigan, bądź ciepłą bluzę. Powtórzę raz jeszcze i do znudzenia – ta wiosna jest nienajłaskawszą z wiosen.

fot. MKM swetry, sage, converse, 3suisses, uvex, pull and bear

Jeśli chusta pod szyją daje Ci poczucie komfortu i ciepła pod szyją – nie rezygnuj z niej. Nikt nie ustanowił zasady, że aktywność fizyczna wyklucza codzienne ulubione elementy garderoby.
Poza tym miej przy sobie coś przeciwdeszczowego.

Do zobaczenia gdzieś na rowerowej ścieżce!:)

Jako dorośli ludzie przesypiamy jedną trzecią życia. Wielogodzinny, nieprzerwany sen jest nam niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. By taki miał szansę zaistnieć robimy wiele rzeczy – długo rozważamy kupno właściwego materaca, inwestujemy w przyciemniające rolety, jakże praktyczne wraz z coraz wcześniejszym świtem, staramy się nie najadać przed spaniem, wietrzymy sypialnię, dbamy o świeżość pościeli.

fot. tipy

A co z nocną garderobą?
Czy można się dobrze wyspać będąc odzianą w koronki?
Czy w grę wchodzą tylko praktyczne kraciaste flanelki? A jeśli tak, zakładając, ze nie śpisz sama, czy nie są one zbrodnia przeciwko własnemu związkowi? Każda z nas odpowie inaczej.

Ja, jak zwykle, forsuję cudowny złoty środek.
Oto moje typy:

fot. victoria's secret

Cudowna, kwiecista pidżama od Victoria’s Secret.

fot. esotiq

Elegancka satynowa piżamka, wzorowana na designie orientalnym od Esotiq.

fot. cubus

Bezpretensjonalna bawełniana piżama z Cubusa. Niekoniecznie na okres świąt Bożego Narodzenia ;).

fot. intymna

Wreszcie coś bardziej hot. Ascetyczna szarość i gładkość satyny.  Nie trzeba wiele, by rozbudzić wyobraźnię.

fot. victoria's secret

To propozycja dla kobiet hołdujących dziewczęcemu wdziękowi.  Drobne kwiatki i haft przy dekolcie. Ucieleśnienie niewinności.

fot. triumph

To mój typ numer jeden. Biel, minimalizm i… dobra marka. To nocne wdzianko łączy pragnienie wygody i dobrego łóżkowego;) looku.

A na co Wy stawiacie, gdy wybija pora nocnego spoczynku?