Archives for the month of: Listopad, 2010

Moda na boyfriends jeans miała swoje pięć minut jakiś czas temu, a wciąż ciężko powiedzieć, że jest passe.
Wraz z nią przyszedł trend na wszystko over-size od tiszertów, przez swetry, kardigany i bluzy, marynarki i kamizele.

Swetrosfera to rzecz o tym, co ciepłe, miłe i przytulne.
A co może być przytulniejszego niż sweter pożyczony od dwa razy większego ukochanego mężczyzny? 😉

fot. carachel, dagmar, fifth avenue shoe repair, kain, peacocks, popomomo, see by chloe, sonia rykiel, topshop, very.co, vince

I rzecz, nie w tym, żeby spowić grzbiet długim kardiganem, bo jeśli jest on dopasowany – nici z efektu. Sweter ma być duuuży, za duży, ewidentnie wyciągnięty z szafy lubego. Wyglądamy w nim słodko, nieporadnie i swobodnie. Lubię tę modę za możliwość zrównoważenia nią wszelkich obcisłości – rurek, legginsów, odkrytych krótkimi szortami nóg.

Co na to znane i lubiane?

x17online, fashiongrail, fabsugar, just jared

One zawsze są pełne entuzjazmu 😉
Cóż, cokolwiek włożą zawsze wyglądają znakomicie.

fot. karczma na piwnej

Przed nami andrzejki i zabawa do bladego świtu.
Wigilia świętego Andrzeja to jedna z nielicznych okazji, które lubię spędzić w domu. Może dlatego, że ciężko w knajpie o garnek z zimną wodą, by ostudzić płynny wosk. Może dlatego, że uwielbiam andrzejkowe wróżby, a w domy wróży się najswobodniej.
Dlatego postanowiłam zaprosić znajomych na domową nasiadówkę andrzejkową.

Jak się ubieram?
Mniej więcej tak:

fot. MKM, louboutin, revlon, reiss, halens, endless, make up factory, allegro

Dzianinową sukienkę od MKM zestawiam z grubym zakolanówkami (Halens) i szarymi botkami (tu-Louboutin, bo są przepiękne, sama dysponuję dobrem nieco mniej luksusowym). Rezygnuję z kolczyków na rzecz opaski, pazurki maluję na krwistą czerwień, a powiekom nie skąpię złotego poblasku. W dłoń zdobną w urocze złote charmsy chwytam czerwoną kopertówkę (tu – Reiss).

Lecz zanim stanę się piękna 🙂 zakasuję rękawy i przez długie kwadranse działam w kuchni.
Oto jedna z przekąsek, którymi jutro uraczę bliskich mi ludzi:

fot. kwestia smaku

Jeśli choć trochę pociekła Wam ślinka – zapraszam tutaj.

Udanych Andrzejek 🙂

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem istnym świrem świątecznym. Doprawdy nie bierzcie na serio kiedy utyskuję, w okolicy piętnastego grudnia, że nie mam dla nikogo prezentu, albo, że tyle przede mną roboty, sprzątania, machania mikserem, pucowania okien i tak dalej. Nie bierzcie tego na serio, bo tak naprawdę wszystko, co dotyczy świąt jawi mi się jako urocze i jedyne w swoim rodzaju.
Z powodu tego właśnie świątecznego (nadmiernego?) entuzjazmu muszę się poważnie hamować gdy w grę wchodzi dekorowanie domu. Najchętniej wystartowałabym zaraz po pierwszym listopada i podobnie jak wszystkie galerie handlowe i supermarkety budziła niesmak każdego kto przekroczy mój próg. Groźba tegoż niesmaku oraz poczucie przyzwoitości nakazuje mi poczekać z zaplataniem choinkowych lampek dookoła okiennych karniszy conajmniej miesiąc po pierwszej świątecznej iluminacji.

Tymczasem pierwszy grudnia zbliża się wielkimi krokami.
Nie twierdzę bynajmniej, że wraz z nim wtaszczę do salonu zgrabną jodełkę. Zamierzam natomiast zainwestować w kilka drobnych zabiegów, które sprawią, że dom przestanie być jesienny, a nabierze nieco zimowego, delikatnie bożonarodzeniowego sznytu…

 

fot. home&you, ikea, jysk, czerwona maszyna, myin, duka, kare design, z potrzeby piekna

Wieniec z czerwonych kulek ostrokrzewu (Home&You), kubki w serduszka (Sagaform) czy poduszka ze złotym ornamentem (Home&You) nie stanowią nachalnie bożonarodzeniowej dekoracji, a jednak jednoznacznie kojarzą się z grudniowymi urokami zimy. Bardzo podoba mi się poroże jelenia (Kare Design) oraz patchworkowa narzuta na małżeńskie łoże z motywem gwiazdek (IKEA).
Oryginalny materiałowy kalendarz adwentowy (Z potrzeby piękna) to doskonała alternatywa dla rodziców nie pałających entuzjazmem na myśl o codziennym opychaniu się pociech słodyczami.
Jak podobają Wam się dmowe gadżety nawiązujące do okresu oczekiwań na święta?:)

Okres wiosenno-letni niekoniecznie wpisuje się w klimaty Swetrosfery, dlatego gdy nadchodzi jesień, a potem zima, jakkolwiek kuriozalnie to zabrzmi, zacieram ręce. Ach te wszystkie dzianinki – swetry, kardigany, szale, kominy i inne dziergane cuda!
Przytulna faktura, piękne sploty, miękkość i subtelność…
Uwielbiam rzeczy z dzianiny, nic na to nie poradzę, mogłabym chodzić w dzianinie cały rok. Szalenie lubię też spódnice i szorty zestawione z grubymi rajstopami. Bywa jednak, że najgrubsze rajstopy nie dają dostatecznego komfortu ciepła. Wtedy z odsieczą przybywają… GETRY!

fot. the budget babe, burda style, etsy, fabsugar, MKM, polki, style hive, the frisky

Są urocze, stylowe, a przede wszystkim bardzo ciepłe! Tegoroczny sezon jesienno-zimowy będzie należał do nich. A zatem istnieje realna szansa, że z swoim zamiłowaniu do spódnic niezależnie od pory roku, obędę się tym razem bez odmrożonych łydek 😉

fot. fit celeb, i village, the fashion police, shoe me this, style watch

Hitem ostatnich miesięcy jest ocieplacz na kolano (knee warmer), zaprezentowany na pokazach Fashion Week .

fot. style.com

Fajna rzecz, ciekawe kiedy pojawi się rodzimych sklepach.

Styl vintage ma niesamowitą siłę przebicia – kiedy trzeba może być elegancki i wyniosły, w innych okolicznościach może imitować pensjonarską skromność i niewinność, może także tryskać niezawoalowanym seksapilem. Bo ubrania i dodatki po naszych babciach i mamach zestawione w odpowiedni sposób z naszymi własnymi to najlepszy sposób, by się wyróżnić.
Czym jest styl vintage? To styl, który polega na noszeniu rzeczy z innej epoki albo stylizowanych na takie oraz łączeniu elementów ubioru pochodzących z różnych epok. Ubrania z poprzednich dekad, a także starsze niż 25 lat są zwykle uznawane za vintage. Vintage to także łączenie elementów „babcinych” z tymi aktualnie modnymi.

Dziś pozwólcie, że zaprezentuję dwie opcje vintage-stylizacji. Pierwsza to styl na grzeczną panienkę. Niebywale modne okulary Massada nadają jej lekko uczniowskiego sznytu. Ażurowe pończochy i nieco kiczowate lśniące botki (jedno i drugie z Modcloth) to duet obiecujący lekką dozę pazura.

fot. MKM, modcloth, shop curious, miss selfridge, YSL, topshop, massada

Druga opcja to rzecz dla zwolenniczki dwóch nogawek, tu z podwyższonym stanem (General Pants) w zestawieniu z koronkowym wdziankiem (Miss Selfridge) i niesamowitymi butami od Irregural Choice. Zwróćcie uwagę na kolor lakieru (Chanel), według mnie jest niesamowity.

fot. miss selfridge, MKM, irregular chloice, nordstrom, toast, topshop, chanel

Tak więc jeśli nie masz pomysły na awangardową stylizację, pamiętaj – vintage dalej w modzie! Zanurkuj w babcinej szafie, lub strychu rodziców, albo po prostu zainwestuj czas w rundkę po okolicznych Second Handach. Vintage to styl, który nie musi kosztować majątku, żeby zrobić kolosalne wrażenie.

 

Uważam i żywię nadzieję, że nie jestem w tej opinii odosobniona, iż moda na zwierzęce nadruki na sweterkach i topach jest niebywale urocza. Taki ciuch fajnie rozładowuje zbyt poważne stylizacje, nakręca optymizmem zestawy jednolite i ponure, rozświetla i puszcza oko. A nic fajniejszego w modzie niż puszczenie oka, tam gdzie można sobie na to pozwolić.

Sweterkowa menażeria stała się niezwykle różnorodna.
Dziś na dzianinach widnieją nie tylko konie, psy czy koty, ale również jelonki, wiewiórki, lisy oraz żyrafy.

fot. betsey johnson, dorothy perkins, john lewis, h&m, new look, joy the store, pull and bear, republic, river island, tea collection, top shop

Moje serce skradła wiewióra z futrzaną kitą od H&M, ale niestety pochodzi ona z niedostępnej już kolekcji. Skoro tak zadowolę się też wiewiórkowym rzucikiem od Pull&Bear.  Niezły jest też sweter z nadrukiem foxa zwieszonego z ramiom (River Island).

Który zwierz rozbudza Wasze modowe chucie? 😉

 

Kolekcja jesień-zima 2010/11 dzianinowej potęgi Stefanel to miłe dla oka, choć niezbyt rewolucyjne modowo zjawisko.
Jednak taki właśnie jest Stefanel – spokojne, stonowane odcienie beżu i szarości, gdzieniegdzie tylko ożywione żywszym akcentem, wielkie swetry, przepasane wpół, gigantyczne szale, dodatki z naturalnego zamszu i matowej skóry, w tym fajne, nawiązujące do stylu kowbojskiego, kapelusze.

Lubię Stefanel za konsekwencję. Każdy ma bowiem z modzie swój własny segment i swoją własną grupę odbiorców. A nie wszyscy zaakceptują gigantyczne pompony a’la Sonia Rykiel, czy wełniane podkolanówki zestawione ze szpilką (Prada), i choć mnie osobiście szczerze zachwyciły, nie jestem przekonana czy odważyłabym się wcielić te genialne projekty w życie.

Przed Wami spokój Stefanelu:

fot. stefanel

Odsłona kardiganowa.

fot. stefanel

Odsłona sukienkowa.

fot. stefanel

Odsłona według mnie najciekawsza – poncza, szale i kamizelki. Zwróćcie uwagę na te frędzlowe narzutki – według mnie świetna rzecz.

Jak oceniacie całość?:)

Topowym kolorem sezonu 2010/11 jest granat.
W granacie można znaleźć wszystko – od obuwia, przez torebki i inne wyroby galanteryjne, bieliznę, rajstopy, po wszelkie ubrania, w tym dzianiny. Granat to kolor z pewnym obciążeniem, wszak wiele z nas pamięta szkolne mundurki i swego czasu obowiązkowy zestaw galowy z plisowaną spódniczką w roli głównej. Tymczasem warto dać szansę ciemnym odcieniom niebieskiego – z wieloma barwami mogą stworzyć przepiękne zestawienia kolorystyczne, są bardzo uniwersalne i eleganckie.

fot. nordstrom, true religion, MKM, h&m, zadig&voltaire, sephora, rebecca minkoff, bunny hug, uroda

Pierwsza propozycja to opcja casualowa, dżinsowo-dzianinowa. Piękny granatowy komin od MKM pod szyją, genialne botki (Nordstrom) i słodkie wełniane rękawice (Bunny Hug) i żaden listopadowy wieczór nie jest nam straszny:)

fot. elle, MKM, reserved, iloko, jeffrey campbell, john lewis, oldnavy, art deco, victoria's secret

Druga opcja to moje ulubione kolorki – nieco różu, nieco beżu, romantycznie i kwieciście. Uwielbiam połączenie krótkich szortów (Elle) i muszkieterek (Jeffrey Campbell), do tego proponuję piękną koszulę od Reserved, a na to ciemnoniebieski bezrękawnik MKM. Pazurki malujemy modnym beżem (Art Deco), na usta jasny, naturalny błyszczyk (Victoria’s Secret), który następnie chowamy w uroczej futrzanej torebeczce (Reserved).

Na weekend życzę Wam wielu granatowych inspiracji! 🙂

Nie wiem, jak u Was, ale w mojej okolicy jesień nieco odpuściła i postanowiła poflirtować delikatnie z resztkami lata. Wczorajszy dzień, pełen zadumy i refleksji, dzień spędzony z rodziną na snuciu wspominkowych rozmów, zawsze wiązał się dla mnie z desperackim chuchaniem w dłonie, naciąganiem czapki na twarz i maniakalnym przestępowaniem z nogi na nogę. Nierzadko odwiedzałam cmentarz z parasolem w dłoni i kaloszach, ale zawsze byłam szczelnie okutana tysiącem zimowych dodatków.

A wczoraj, jak miło, nie dość, że słońce, to jeszcze ta zachęcająca do spaceru temperatura.
W płaszczu za ciepło. W sweterku jednak nieco za chłodno.
Od czego jednak jest idea ubierania na cebulkę?:)

Grubszy kardigan może doskonale sprawdzić się jako okrycie wierzchnie. Nałożony na cieńszą dzianinę, sukienkę z długim rękawem, cieplejszą koszulę,  idealnie wpasuje się w aktualnie panującą aurę pogodową.

fot. all saints, bon prix, candccalifornia, deberhams, house of fraser, mcq, julesb, MKM, pull and bear, reserved, sonia rykiel, stella mc cartney, vero moda, uniqlo

Odpowiednio zestawiony nie pozwoli nam zmarznąć, a jednocześnie jest dużo lżejszym niż płaszczyk, czy kurtka, bagażem do niesienia, gdy słońce pokaże swe łaskawe oblicze.

Poza tym kocham dzianiny i jestem zdania, że piękny sweter jest w stanie uratować niejedną stylizację.

fot. fashion under 100, matrix photos, teamsugar

Oraz skutecznie ogrzać:)