Nie wiem, jak u Was, ale w mojej okolicy jesień nieco odpuściła i postanowiła poflirtować delikatnie z resztkami lata. Wczorajszy dzień, pełen zadumy i refleksji, dzień spędzony z rodziną na snuciu wspominkowych rozmów, zawsze wiązał się dla mnie z desperackim chuchaniem w dłonie, naciąganiem czapki na twarz i maniakalnym przestępowaniem z nogi na nogę. Nierzadko odwiedzałam cmentarz z parasolem w dłoni i kaloszach, ale zawsze byłam szczelnie okutana tysiącem zimowych dodatków.

A wczoraj, jak miło, nie dość, że słońce, to jeszcze ta zachęcająca do spaceru temperatura.
W płaszczu za ciepło. W sweterku jednak nieco za chłodno.
Od czego jednak jest idea ubierania na cebulkę?:)

Grubszy kardigan może doskonale sprawdzić się jako okrycie wierzchnie. Nałożony na cieńszą dzianinę, sukienkę z długim rękawem, cieplejszą koszulę,  idealnie wpasuje się w aktualnie panującą aurę pogodową.

fot. all saints, bon prix, candccalifornia, deberhams, house of fraser, mcq, julesb, MKM, pull and bear, reserved, sonia rykiel, stella mc cartney, vero moda, uniqlo

Odpowiednio zestawiony nie pozwoli nam zmarznąć, a jednocześnie jest dużo lżejszym niż płaszczyk, czy kurtka, bagażem do niesienia, gdy słońce pokaże swe łaskawe oblicze.

Poza tym kocham dzianiny i jestem zdania, że piękny sweter jest w stanie uratować niejedną stylizację.

fot. fashion under 100, matrix photos, teamsugar

Oraz skutecznie ogrzać:)

Reklamy