Archives for posts with tag: letnie inspiracje

Drugi z dwóch tygodni mojego urlopu przeznaczyłam na zaległe spotkania towarzyskie, koncerty, odwiedzenie wielu intrygujących miejsc, na co dotychczas zwyczajnie nie miałam czasu. Wciąż trwające wyprzedaże pozwoliły mi uzupełnić garderobę, która nieco opatrzyła mi się (Ech, to okropne i takie nieekonomiczne, ale naprawdę niewiele trzeba, by całkiem nowe rzeczy znudziły ich właścicielkę). Kiedy mam czas jestem zakupową maksymalistką. Odwiedzam nie tylko wielkie galerie handlowe, ale także niewielkie sklepiki z doskonałymi jakościowo wyrobami głównie dzianinowymi, targowiska, a także okoliczne second handy. Moja najnowsza zdobycz to piękna fioletowa sukienka z delikatnym haftem przy dekolcie, bardzo podobna do tej, którą prezentuje fotografia.

Oto moja propozycja na dzianinowy szyk, doskonale nadający się na wieczorne wyjście. To opcja na chłodniejsze dni.

fot. yes, louboutin, asos, top shop, inglot, gatta

Poniżej – również dzianinowa kreacja, tym razem na wieczory z gatunku południowych.

fot. art deco, reserved, aldo, h&m, yes, sawf

Niestety ta druga, musicie przyznać, że piękna, sukienka należy póki co do sfery moich pobożnych życzeń 😉

Reklamy

Dzianinowa sukienka wieczorowa to doskonałe rozwiązanie dla tych z nas, które lubią się wyróżniać. Jest elegancka, kobieca i zwiewna, a wycięcia, dekolty i ażury potęgują wrażenie zmysłowości. Oto moje propozycje na wieczorne wyjście.
Najpierw sukienki, nadające się na wyjścia do teatru, na wernisaż i inne wymagające nienachalnej elegancji okazje. To również propozycja gustownego ubioru do pracy, o ile tylko nie obowiązuje nas klasyczny dress-code biznesowy, a także bardziej uroczyste spotkania w gronie rodzinnym.

fot. viola śpiechowicz, vanessa bruno, french connection, giambattista

Natomiast tutaj – propozycja bardziej luźna i ze zdecydowanie większym ładunkiem seksapilu. Randka, wieczorne wyjście z przyjaciółmi, czy impreza do białego rana nie może nie udać się w kreacji takiej jak te poniżej 😉

fot. asos, motel, top shop

Moje typy – z eleganckich-ascetycznych – szara na zakładkę (Giambattista), z seksownych-randkowych – fioletowa z dekoltem na plecach (Motel).  Ta czarna do ziemi, w asyście odpowiedniej biżuterii też musi wyglądać zjawiskowo. Zgodzicie się?

Dzianinowe sukienki mają tę unikalną cechę, że potrafią być swobodne i eleganckie jednocześnie, w zależności od tego, z czym zestawione -oryginalne i bardzo powszednie, ale mają wartość niezmienną – niemal zawsze są bardzo szykowne.

Uwielbiam dzianinową kieckę w towarzystwie grubych rajstop, zamszowych botków lub kozaków i puchatego szala. To samo latem – uwielbiam widok opalonych ramion, odzianych w delikatną, lekką dzianinową sukienkę, zestawioną z arcymodnymi rzymiankami, i małą torebeczką listonoszką.
Dziś zapraszam na tournee po dzianinowych kieckach w wersji casual. Jak zapewne zauważyłyście – niejedna z nich, w towarzystwie szpilek i kopertówki, mogłaby swobodnie ujść za wieczorową. Dlatego ten podział nie jest sztywny, a jedynie jest moją luźną propozycją. W następnym poście zaproponuję przegląd dzianin w postaci sukienek wieczorowych.

Najpierw temat dość odległy, choć kolekcja jesienna wisi już w większości butików…
Sukienki z dzianiny na jesień/zimę.

fot. bon prix, constance eye, designer desirables, anoushka, vero moda, temperley london court, glamorous woman knitted

Czytaj resztę wpisu »

Kocham letnie spotkania ze znajomymi, najlepiej w ogrodowej odsłonie. Blender bzyczy bez wytchnienia komponując coraz do nowe rodzaje owocowych koktajli, migocą świece, delikatny wiaterek przynosi ulgę po upalnym, męczącym dniu…

fot. z potrzeby piękna

Nie przeszkadzają wtedy tabuny komarów, rosa na trawie i świadomość, że jutro trzeba wstać do pracy.
Jest dobrze, letnio i błogo.

Oto moje dwie propozycje na absolutnie swobodny, nonszalancki look ogrodowy na spotkanie z przyjaciółmi.

fot. iloko, pull and bear, h&m, MKM, top secret

Aktualnie panuje wielki come-back trampek. Nie pójdziesz w nich do pracy, na elegancką kolację czy obiad u teściów. Ale w gronie ludzi, którzy znają Cię lepiej niż ty sam i w ogrodowej scenerii – czemu nie? Do tego popielate szorty przed kolano, szary tiszert , moje ukochane Wayfarery oraz pierścionek w kształcie modelinowej różyczki, w którym jestem ostatnio zakochana. Na ramionach morski kardigan (MKM),  bo bezchmurne wieczory bywają chłodnawe…

fot. iloko, crocs, grey wolf, MKM, shop bop

Uwielbiam wygodę crocsów. Ale nieczęsto mogę sobie na nią pozwolić. Garden-party z paczką kumpli z czasów liceum nie skłoni mnie do założenia szpilek i eleganckiej marynarki. To czas luzu. Czas, kiedy każde z nas poluzowuje psyche i odpina najwyższy guzik u spodni. Znów motyw różyczki, wybaczcie, zafiksowałam się.

🙂

O tym, że łazienka służy tylko do wzięcia prysznica i umycia zębów zaświadczyłby pewnie niejeden mężczyzna. Tymczasem ma ona o wiele więcej zastosowań – dla zabieganej matki, zmęczonej wiecznym hałasem dziecięcych awantur o autko i misia jest miejscem, gdzie można na chwilę uciec i pobyć tylko we własnym towarzystwie. Dla szczęśliwej posiadaczki wanny – osobliwym miejscem relaksu, połączeniem domowego SPA i czytelni. Dla nas wszystkich, dbających nie tylko o higienę, ale i urodę – miejscem, gdzie bez pośpiechu możemy fundować sobie zabiegi wspomagające naturalne piękno.

Pomieszczenia wyłożone płytami kamiennymi lub kafelkami nie należą do najcieplejszych. Nawet posiadanie ogrzewania podłogowego nie pozbawia mnie wrażenia, że terakota jest zimna, wizualnie zimna. Mam to szczęście, że przy niewielkim dość metrażu całego mieszkania dysponuję całkiem sporą łazienką. Dzięki temu mogę pozwolić sobie na kilka zabiegów pięknie ocieplających to z definicji dość nieprzytulne wnętrze i nadających mu nieco domowej, przyjaznej atmosfery.

Po pierwsze – warto zainwestować w fajny, wpisujący się w kolorystykę o obrany styl dywanik łazienkowy. Nie ma nic bardziej nieprzyjemnego, niż położenie mokrej stopy na zimnej, nagiej posadzce.

fot. czerwona maszyna, ikea, home and you, calvado, decorator, domosfera, e-mieszkanie, wnetrza, greo, stylus, we dwoje

Dwa – jeśli jesteś farciarą jak ja i dysponujesz pomieszczeniem łaziennym o metrażu większym niż dwa na dwa, koniecznie wprowadź nieco wikliny, rattanu bądź bambusa. Odpowiednio zabezpieczone nie zrobią sobie nic z panującej w łazience wilgoci. Wiem, co mówię, dotknęłam tematu empirycznie 😉

fot. ikea, home and you

Czy masz w łazience dostęp do dziennego światła? Tak?
Widzisz, tu ja jestem niestety na straconej pozycji :/. Jeśli choćby minimalne okienko zapewnia stały dostęp światła do twojej przestrzeni łaziennej – nie możesz zrezygnować z roślin zielonych. Pięknie udomowiają surowe wnętrza i przydają im świeżości.

fot. apartment therapy, design w moim wnetrzu, diy life, feldborg, good housekeeping, style of design, R. Wojnar dla Izabelin Dom

Ostatni punkt to świece – przyjaciółki każdej kobiety, ceniącej ciepło domowej atmosfery i romantyzm. Nie może ich zabraknąć w łazience. Nawet jeśli nieczęsto mamy czas, by nacieszyć się ich blaskiem i zapachem.

fot. ikea, home and you, duka.

Nabrałam ochoty na dłuuuugą kąpiel z kubkiem kawy i dobrą książką…
Ile jeszcze zostało do weekendu?;)

Nie jestem bezkrytyczną obserwatorką mody znanych i lubianych. Nie zaczynam dnia od komentarza na tema udanej sukni Takiej i nietwarzowej stylizacji Owakiej.  Nie spędza mi snu z powiek korzystna metamorfoza Edyty Górniak i nie zacieram złośliwie rąk, gdy Kinga Rusin wyjdzie przed jupitery w kolejnej nieudanej kreacji.

Jednak skłamałabym mówiąc, że nie czerpię od gwiazd pozytywnej inspiracji.
Uwielbienie do Uggów zimą i jesienią, oraz fakt, że nie wyobrażam sobie letniego pląsania po ogrodzie bez Crocsów to na pewno zasługa śledzenia mody gwiazd. Ostatnia miłość, jaką są dzianinowe narzutki – a więc cardigany pozbawione guzików i innych zapięć, również narodziła się z kolorowej prasy i rozmaitych portali, śledzących wypadki modowe zagranicznych celebrytek.

Jedną z kobiet, które nieustająco uwielbiam obserwować jest piękna Jessica Alba.
Aktorka z niej niewybitna (choć może jeszcze najlepsze lata przed nią?), ale nadrabia ów fakt nieistnieniem medialnym w charakterze celebrytki bywającej tu i tam, jak to mają w zwyczaju jej niektóre rówieśnice. Jessica prowadzi spokojne życie u boku męża i córeczki, nie stanowi atrakcyjnej pożywki dla prasy bulwarowej, nie lubuje się w zakrapianych imprezach, nie wywołuje skandali, nosi bieliznę, a przynajmniej uważa na to, jak wysiada z samochodu.

Jess długo szukała swojego stylu, lecz dziś nie pozostawia on wiele do życzenia. Jest wdzięczny, lekki i kobiecy.
Ja dziś pragnę skupić się na jej dzianinach.

fot. mylifetime, who dates who, celebqueen, mediaonsugar, sweet fuzz

Jess kocha paski. Tu szczególnie przypadł mi do gustu sweterek pastelowy (w środku), zestawiony z bladoróżowym tiszertem wypada bardzo wdzięcznie.

fot. forgetfoo, stargazerfashion, shopping and info, x17online, the look for less, the budget babe, daily radar.

Jej domeną są także wszelkie narzutki i cardigany. Grube wełniane na chłodniejsze dni, lub z cienkiej dzianinki jako uzupełnienie wiosenno-letniego looku. Uwielbiam także jej kolekcję szaliczków we wszystkich możliwych kolorach.  Sama bardzo lubię mieć coś pod szyją, nawet w cieplejsze dni.
Oto jedno z moich ulubionych zdjęć Jess. Tęczowy szaliczek i miodowy cardigan w wersji mini prezentują się na aktorce bardzo uroczo.

fot. popsugar

A oto odsłona letnia dzianinowej Jess.

fot. oopps, sweetfuzz, mycelebrityfashion, denimology

Czy to sweterek 3/4, czy dzianinowy bezrękawnik, jej stylizacje, choć, przyznacie – dość powszednie, są zawsze ładne i bezpretensjonalne.  Choć w jej przypadku akurat ciężko powiedzieć, by szata zdobiła właściciela. Ona jest jedną z tych, które odpowiadają dokładnie odwrotnemu twierdzeniu…

W piątek przyszła Jagoda.
Spotkanie miało charakter imprezowo-jubileuszowy, więc wszyscy byli ubrani mniej lub bardziej wyjściowo, choć jednak w konwercji casualowej.
– Cudowny naszyjnik! – zakrzyknęłam – Jeszcze dziś pisałam o zamotkach na moim dzianinowym blogu!
Jagoda roześmiała się serdecznie i zasiadła za stołem. Nie mogłam oderwać od niej oczu przez cały wieczór – zwyczajny tiszert, zwyczajne dżinsy, naturalny makijaż i naszyjnik z dzianiny zrobiły swoje.
– Pozwól, że zrobię ci zdjęcie – powiedziałam, gdy wychodziła.

fot. swetrosfera

W poniedziałek otworzyłam drzwi Aleksandrze.
Łączą nas sprawy zawodowe, dlatego poczułam się nieco niezręcznie proponując, że sfotografuję jej sukienkę.
– Nie ma sprawy. Sama jestem zachwycona. Zapłaciłam za nią 50 złotych w Zarze! A sama wiesz jakie tam miewają ceny.
Oj, wiem.
Subtelna beżowa sukienka pięknie podkreśliła talię Aleksandry i jej nową, przywiezioną z urlopu w Turcji, opaleniznę.

fot. swetrosfera

Koło środy pożyczałam szklankę mąki od sąsiadki, bo konsystencja moich naleśników pozostawiała wiele do życzenia, a pojemnik po mące nie przejawiał woli współpracy.
Ania otworzyła mi drzwi o oczym mym ukazała się piękna bluzka-nietoperz, z cieniutkiej dzianiny, jakże modna w ostatnich sezonach, pasiasta, w kolorach trendu marynistycznego.
– Anka! Co to za świetna bluzka?! – zakrzyknęłam, bo nie przywykłam do takiej wizji mojej sąsiadki, matki dwojga, kobiety unurzanej po łokcie w domowych obowiązkach. Ania zwykle ubierała się w luźne tiszerty i spodnie dresowe, czyli całkiem prawidłowo, jak na domowy look, a tutaj takie objawienie!
– Fajna, nie?  – oczy Ani rozbłysły. – No to teraz słuchaj. W lumpeksie za kilka złotych. Od Vero Mody, ledwie używana.
– Jakaś rozpuszczona Brytyka miała na sobie raz, po czym stwierdziła, że ją pogrubia?
– Tak mi się wydaje. Ale mnie nie pogrubia, co? – Ania wciągnęła odruchowo brzuch.
– Zapomnij, wyglądasz pięknie.

fot. swetrosfera

CDN.

🙂

Latem nasze ciało wymaga specjalnego traktowania. Nie tylko ubraniowego – przewiewne dzianinki, lekkie obuwie i ażurowe kapelusze to tylko jeden z aspektów naszej dbałości o ciało. Picie dużych ilości wody i lekkostrawna dieta to sprawa dla większości z nas oczywista.
Czy jednak jest coś takiego jak kosmetyki letnie? Zdecydowanie tak. Mam tu na myśli nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne, ale również te, które z latem kojarzą się za sprawą letniej, nasyconej gamy barw oraz letniego, owocowego zapachu.
Letnia kosmetyczna to nie mit.

Oto jej zawartość:

fot. dove, ziaja, fa, luksja, nivea

Owocowe żele. Zimą wybieram mydła o konsystencji zagęszczonego mleka (Choćby Mleko Kozie marki Ziaja), latem uwielbiam świeżość ekstraktu z owoca.

fot. lirene, nivea, avene

Balsamy do ciała z filtrem UV. Dobrze mieć ich całą gamę. Na grill-party u przyjaciół, które odbędzie się w półcieniu przyoblekam ciało w niski faktor, na długą rowerową wycieczkę, czy plażowanie – wyższy. Warto mieć również bloker – by móc przystopować z opalaniem, gdy uprzednio przesadzimy.
Nie można zapomnieć o ustach – bardzo szybko się przesuszają i pierzchną.

fot. l'oeral, wizaz, polki

Skoro smarujemy ciało, warto pomyśleć o włosach. Szczególnie jeśli zdradzają tendencję do wysuszania i ulegania zniszczeniu.

fot. kolastyna, nivea, lirene

Po kąpieli słonecznej – czas na balsam po opalaniu. To zabieg nie tylko nawilżający, ale i wspomagający estetykę. Dobrze zabalsamowana opalenizna dłużej utrzyma się.

fot. mac, bell, opi, inglot, art deco, revlon, eveline

Lato to czas szaleństwa, spontaniczności i… KOLORU.
Bardzo na topie są krótko przycięte, pomalowane jednolitym kolorem paznokcie. Jakim kolorem? A jaki lubisz najbardziej?

fot. sensique, lancome, bell, joanna, avon

Wracamy do punktu pierwszego.
Owocowa świeżość to znak rozpoznawczy lata. Błyszczyki do ust z owocową nutą, to coś, czego nie może zabraknąć w letniej kosmetyczce.
Całość umieszczamy w dzierganej kosmetyczce-worku.

fot. crochetme

🙂

Mówiłam to już czterdzieści razy i powiem raz jeszcze – w błędzie jest, kto myśli, że dzianina to rzecz tylko na jesienną słotę czy zimowy przymrozek. Nic bardziej mylnego. Dzianinowa bluzka czy sukienka bywa w upale istnym wybawieniem. Jest przewiewna, lekka, kojąca.
Sama otaczam się dzianiną gdzie mogę i pisząc te słowa przyobleczona jestem w piękny dzianinowy bezrękawnik 🙂

A oto moje dzianinowe propozycje na lipiec – trzy opcje dzianinowego szyku – randkowa, do pracy i na spacer z psem.

Ta najbardziej oficjalna, do pracy lub na ważną rozmowę, to moje ulubione zestawienie – szary i odcienie różu.

fot. groszki, reserved, aldo, top shop.

Druga propozycja to zestawienie idealne na spotkanie we dwoje albo wieczorne wyjście ze znajomymi. Bardzo modne – paski oraz akcenty w odcieniu koralu.

fot. louboutin, bonprix, gosh, top secret, bebe, river island.

Trzeci zestaw to rzecz na nieco swobodniejsze okazje.  Spacer, spotkanie z koleżanką, zakupy, czy odwiedziny u dziadków – to momenty, w których nie wymaga się od nas szpilek, czy nienagannie odprasowanej marynarki. Dzianinowa bluzka od MKM zapewni wyjątkowy komfort dzięki ażurowi.

fot. park avenue, MKM, boot square, decobazaar, schmuck, top secret, reseved.

Udanego weekendu w przewiewnej dzianince i ze zmrożonym sorbetem w dłoni! 🙂

Nie ma wiosny i lata bez kapelusza. Tej myśli hołdują znane i lubiane.

fot. meghibberd, girlsnight, sociallitelife, stylenews, sugarscape, the fashion police, zsazsashats

Kto jeszcze nie poznał się na tej prawdzie, powinien zacząć w tym sezonie, bo kapelusze właśnie święcą swoją hossę. Dlatego nie planuj urlopu bez znalezienia odpowiedniego modelu kapelusza. Co znaczy odpowiedni? Znaczy – taki, w którym dobrze wyglądamy, w którym dobrze czujemy się, a przede wszystkim – który spełnia swoją rolę. Najlepiej, by miał szerokie rondo, lecz jednocześnie dał dekoltowi złapać kilka promieni słońca. Najlepiej, by był ażurowy, dając przyklapniętym włosom odrobinę oddechu. Najlepiej, by był jasny, by nadmiernie nie przyciągać słońca.
Najlepiej… same zobaczcie.

fot. st. oliver, top shop, forever21, h&h, reserved, orsay, pull nad bear, roxy, bershka, top secret, f&f

Wszystkie te kapelusze są modelami z aktualnie trwającego sezonu wiosna-lato 2010.
Od lewej – St. Oliver, Reserved, Top Secret, Reserved, Pull nad Bear razy dwa (dżinsowy i czarny ażur), Bershka (z wielkim, cudownym rondem, na modelce), Forever21, Top Secret, Roxy, Orsay, F&F, H&M, Reserved (niemalże identyczny ma również w swojej kolekcji H&M), Top Shop, H&M, Pull and Bear, Orsay, Forever21.

Nie wiem jak Wy, ale ja szoruję do Bershki! Jeśli łowy nie zostaną zwieńczone sukcesem, udam się do najbliższego Tesco po pasiasty kapelusz od F&F.
Ktoś mi potowarzyszy? 😉