Archives for posts with tag: must have na jesień

Musiałyście się natknąć na ten trend. Ja jestem totalnie zauroczona…

Czapy-zwierzaki. Dzięki nim możesz zamienić się w niedźwiedzia, kota, lisa, pieska, sowę… cóż, łatwiej byłoby wymienić jakie czapki NIE powstały. Są cudowne – zabawne i w dobrym stylu, może nieco dziecinne, ale przecież nie zawsze trzeba silić się na powagę. Przecież zdarza Ci się wyjść z psem albo umówić na niezobowiązujący spacer z ukochanym lub przyjaciółmi. Czasem wyjeżdżasz z rodziną lub znajomymi w góry, spacerujesz i pijesz grzańca w górskim schronisku. I ta czapka jest właśnie na takie okazje. Czas pełen błogości i luzu. Ze zwierzakiem na głowie…

Z Amazon.com:

fot. amazon

Od River Island:

Od Asos:

fot. asos

I nasze rodzime – po pierwsze z Szaleo.pl:

 

fot. szaleo

Po drugie z Mufi.com.pl:

fot. mufi

A na deser coś dla fanów Ulicy Sezamkowej:

fot. barneys

Nie wiem jak Wy, ale ja wsiąkłam totalnie. Już chyba wiem co sobie zażyczę na tegoroczną Gwiazdkę od siostry (siostra, słyszysz?).

😉

Gdy nadchodzi jesień coraz wyraźniej dostrzegam znaczenie, jakie ma dla mnie mój dom. Cztery ściany, ciepło, bezpieczeństwo. Kubek herbaty z cytryną, ciepłe światło, miękki koc, pod który mogę się wsunąć kiedy tylko zechcę.
Biblioteka mnóstwa wciąż jeszcze nieprzeczytanych książek, gazetnik uginający się od gazet.
Jesienią czajnik gotuje wodę znacznie częściej niż to bywało w ostatnich miesiącach, jesienią puchaty szlafrok awansuje z ławki rezerwowej na absolutny niezbędnik, wreszcie – jesienią zaczynam ten cały uroczy ceremoniał palenia świeczek, kadzenia kadzidełkami, robienia tych wszystkich absolutnie nieistotnych, ale jakże poprawiających atmosferę domu, rzeczy.

Jaki jest domowy must-have jesienny?

fot. empik, home and you, alma, czerwona maszyna, ikea, jysk, juicy couture

1) Wszystko, co potrzebne do zaparzenia i przyrządzenia dobrej herbaty – zaparzacze, imbryczki, dzbanki, kubki, filiżanki, puszki pełne aromatycznych liści i suszonych owoców, cukiernice.

2) Cała ta świeczkowa infrastruktura, na którą z politowaniem często patrzą towarzyszący nam mężczyźni, ale jakże istotna, by było miło, przytulnie i domowo – świeczniki, latarenki, szkła na podgrzewacze.

3) Ciepłe kapcie – nie wiem jak Wam, ale mi potwornie marzną stopy. Marzy mi się para takich futrzanych kapci-gigantów jak na zdjęciu (tu: Home and You).

4) Koc, a nawet KOCE. Wieczorne kino domowe, albo tete-a-tete z ciekawą lekturą nie może się odbyć bez szczelnego otulenia kocem.

5) Istnieją płyty, których nie słucham przez cały rok, a nagle, w okolicy listopada zaczynam intensywnie słuchać. To starocie takie jak – Billie Holiday, Ella Fitzgerald, Frank Sinatra czy Glen Miller. Pasują mi do tego całego jesienno-zimowego anturażu.

6) Flanelowa pościel – jesień bez niej to byłby jakiś koszmar;). Nienajprzedniejszego może dizajnu, ale za to jaka ciepła, miła i przytulna. Flanela rządzi!

7) Nieszwankujący budzik – bardzo istotna rzecz z listy jesiennych must-have’ów. Wraz z coraz krótszymi dniami i coraz ciemniejszymi porankami przeistaczam się w wiecznie zaspanego leniwca. Mądrze natura wymyśliła, że wiele ssaków zapada w zimowy sen, szkoda tylko, że nie dotyczy on gatunku homo-sapiens.

8) Ciepły welurowy dres – koniecznie!

Czy coś jeszcze?…

Jestem pokojowo nastawiona do świata.
Nie przepadam za manifestowaniem poglądów politycznych, jeśli nie zaistnieje odpowiedni kontekst, ale wierzcie mi – moja filozofia i poparcie dla wszelkich działań militarnych nie stoją w jednym rzędzie.
Co innego militarny design.
Uwielbiam pagony, dwurzędowe marynarki, złote guziczki, oficerki, peleryny.

Tegoroczny wybór inspirowanych wojskową garderobą okryć wierzchnich jest naprawdę wybitny. Widać – klimaty militarne są długotrwałą modą, z czego jestem bardzo rada.

fot. troll, embellished, diane von furstenberg, burberry, zara, river island, top shop, h&m, juicy couture, calypso celle, smythe, marc jacobs, reserved, fancy crepe.

Czytaj resztę wpisu »

Must have to stan który trwa permanentnie.  To jak uporczywe ćmienie głowy. Bo suma must-have’ów zawsze przekracza zasobność naszego portfela, a przecież latem są inne, inne jesienią, zimą – nie wspomnę. I wiecznie czegoś brakuje, do tej fantastycznej spódnicy nie mam za grosz butów i topu i nie pasuje do niej żaden z moich kardiganów, a ten doskonały beret z ostatniego rajdu po butikach kompletnie kłóci się ze stylem płaszczyka na jesień, i co tu zrobić – nowy płaszczyk czy beret oddać siostrze?

Obecny sezon nie jest, niestety, wyjątkiem.
Znów mam tonę pomysłów na siebie, a każdy z nich wymaga innego garnituru…

fot. forever21, MKM, zeberka, h&m, mac, nine west, iloko, venezia, asos, F&F, hunter, opi, cogdziezaile

Tej jesieni, jak co roku, pragnę płaszcza.
(Nie zawsze ulegam temu pragnieniu, bywa, że potrafię sobie coś skutecznie wyperswadować).
Tym razem jest to trend militarny, ściślej – oficerski.  Marzą mi się też klasyczne, płaskie oficerki w szalenie modnym  camelowym kolorze . Do tego przydałyby się skórzane rękawiczki w podobnym odcieniu.
Od lat marzę o Hunterach. Mam kalosze całkiem niebrzydkie, ale jednak ta legenda, ta marka! Nazwijcie mnie snobką – marzę o Hunterach.
Z dzianin zapragnęłam poncza. Takie popielate (uwielbiam popiel, bo nie zna granic w zestawianiu z innymi kolorami), niejednolite w strukturze pleceń ponczo, jak to od MKM, bardzo chętnie przywitałabym w swojej garderobie…
Przydałaby się jakaś fajna wełniana czapa/beret. A także mały kardigan, taki przy ciele. Te z falbaneczkami na ramionach w sieciówce H&M urzekły mnie totalnie.

Dobrze byłoby znaleźć też spódnicę z wysokim stanem, ta ze zdjęcia jest idealna.
Must have
m priorytetowym są sznurowane botki w oldskulowym pensjonarskim stylu. Te zamszowe są doskonałe, jednak pochodzą z kolekcji Fantasy-shoes z 2008 roku i są już praktycznie nie do zdobycia. Poszukuję czegoś podobnego.
Jeśli chodzi o wieczorne wyjścia oddałabym królestwo za małą czarną z koronkową górą oraz łuskowaną kopertówkę od Asos.
Oprócz tego desperacko pożądam: chusty w deseń kwiatowy, torby zamszowej z frędzlami (taka turkusowa, jak ta ze zdjęcia jest bardzo mile widziana), turkusowego mazidła do oczu, zielonego lakieru do paznokci, wisiorka pełnego różnych różności. Na dziś to tyle. Możliwe, że do końca września ta lista będzie trzykrotnie większa. I jeszcze trudniejsza do spełnienia.
A Wy? O czym marzycie jesienią 2010?