Archives for posts with tag: przytulne wnętrze

Sezon ogrodowych nasiadówek z przyjaciółmi, leniwego sączenia koktajli i przechadzek na boso po ciepłym, choć już wieczornym piasku, definitywnie dobiegł końca. Znów musimy sięgnąć do zimowych sposobów na spędzanie długich jesiennych wieczorów, na szczęście jest ich niemało. Interesująca lektura, partyjka Scrabbli, czy domowy seans filmowy to tylko kilka z nich. Nadchodzi czas wzmożonego użycia pojemnych kubków oraz wszelkiej maści… koców i pledów.

Tak naprawdę uwielbiam dom jesienny, nie mniej niż ten letni.
Coraz częściej zastawiony świeczkami i z nieodłącznym atrybutem sezonu – kocem nonszalancko zwisającym z sofy.

fot. hus&hem

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

O tym, że łazienka służy tylko do wzięcia prysznica i umycia zębów zaświadczyłby pewnie niejeden mężczyzna. Tymczasem ma ona o wiele więcej zastosowań – dla zabieganej matki, zmęczonej wiecznym hałasem dziecięcych awantur o autko i misia jest miejscem, gdzie można na chwilę uciec i pobyć tylko we własnym towarzystwie. Dla szczęśliwej posiadaczki wanny – osobliwym miejscem relaksu, połączeniem domowego SPA i czytelni. Dla nas wszystkich, dbających nie tylko o higienę, ale i urodę – miejscem, gdzie bez pośpiechu możemy fundować sobie zabiegi wspomagające naturalne piękno.

Pomieszczenia wyłożone płytami kamiennymi lub kafelkami nie należą do najcieplejszych. Nawet posiadanie ogrzewania podłogowego nie pozbawia mnie wrażenia, że terakota jest zimna, wizualnie zimna. Mam to szczęście, że przy niewielkim dość metrażu całego mieszkania dysponuję całkiem sporą łazienką. Dzięki temu mogę pozwolić sobie na kilka zabiegów pięknie ocieplających to z definicji dość nieprzytulne wnętrze i nadających mu nieco domowej, przyjaznej atmosfery.

Po pierwsze – warto zainwestować w fajny, wpisujący się w kolorystykę o obrany styl dywanik łazienkowy. Nie ma nic bardziej nieprzyjemnego, niż położenie mokrej stopy na zimnej, nagiej posadzce.

fot. czerwona maszyna, ikea, home and you, calvado, decorator, domosfera, e-mieszkanie, wnetrza, greo, stylus, we dwoje

Dwa – jeśli jesteś farciarą jak ja i dysponujesz pomieszczeniem łaziennym o metrażu większym niż dwa na dwa, koniecznie wprowadź nieco wikliny, rattanu bądź bambusa. Odpowiednio zabezpieczone nie zrobią sobie nic z panującej w łazience wilgoci. Wiem, co mówię, dotknęłam tematu empirycznie 😉

fot. ikea, home and you

Czy masz w łazience dostęp do dziennego światła? Tak?
Widzisz, tu ja jestem niestety na straconej pozycji :/. Jeśli choćby minimalne okienko zapewnia stały dostęp światła do twojej przestrzeni łaziennej – nie możesz zrezygnować z roślin zielonych. Pięknie udomowiają surowe wnętrza i przydają im świeżości.

fot. apartment therapy, design w moim wnetrzu, diy life, feldborg, good housekeeping, style of design, R. Wojnar dla Izabelin Dom

Ostatni punkt to świece – przyjaciółki każdej kobiety, ceniącej ciepło domowej atmosfery i romantyzm. Nie może ich zabraknąć w łazience. Nawet jeśli nieczęsto mamy czas, by nacieszyć się ich blaskiem i zapachem.

fot. ikea, home and you, duka.

Nabrałam ochoty na dłuuuugą kąpiel z kubkiem kawy i dobrą książką…
Ile jeszcze zostało do weekendu?;)

O czym myślisz, widząc taki, niezwykłej urody, obrazek?

fot. corbis

Czy o tym, by zbliżyć skroń do poduszki i ułożywszy zmęczone ciało w najdogodniejszej pozycji odpłynąć beztrosko, przy akompaniamencie delikatnego szumu fal i leciutkich podmuchów wiatru?
Wrażenie relaksu totalnego potęguje biały, zwiewny baldachim. Zapewnia intymność, spokój, przytulność.

Dziś zafundowałam sobie i Wam małe tournee po łożach z baldachimem. Okazuje się, że jest ich niemało, a każde odpowiada indywidualnemu trendowi.

Łoża ascetyczne – z baldachimem mocno umownym, a więc w postaci wysokiej ramy, z przerzuconą przezeń niewielką tkaniną, albo wręcz – zupełnie nagie.

fot. design sponge, furnicouture, trendhousedesign, wnetrzator

Łoża tradycyjne.
W pełni realizują postulat domowego ciepła, spokoju i przytulnej norki. Spójrzcie na baldachim otulony lampkami. W moim odczuciu – sto procent przytulności. Nie tylko w okresie zimowo-świątecznym.

fot. cztery katy, nicamaka, wnetrzator, wall story

Baldachimy nasycone barwą – mogą być to klimaty orientalne, czyli łoże w stylu Baśni tysiąca i jednej nocy; styl wiejski – kraciaste tkaniny, błękity, fiolety, wiklina; a także pozbawiony motywu przewodniego kolorystyczny odjazd. Osobiście kocham połączenie amarantu, turkusu i pomarańczu. Jest niezwykle energetyczne i urocze.

polki, stylehive, xxx inspiracje

Wreszcie – baldachimowa moderna. Co najbardziej Was urzeka? Metaloplastyka inspirowana motywami naturalnymi, tchnienie wschodniej ascezy, ultranowoczesny minimalizm formy i koloru, czy wycinanki w drewnie?

fot. stylehive, superpani, luxury gods

Nie wiem, jak Wy, ale chyba muszę sobie zrobić podwójne espresso.
😉

Filc jest ostatnio jednym z najmodniejszych materiałów współczesnego designu. Filcowe pawie oka w uszach, filcowe kwiatki na naszyjniku, filcowane torby, paski, broszki, ozdoby do włosów.  Filc święci też triumf w designie wnętrz. Jest swoistym pomostem między tradycją i nowoczesnością, przyjemnym w dotyku, naturalnym materiałem, a w dodatku, barwiony na wszystkie możliwe barwy, jest po prostu bardzo efektowny. Stwarza także wrażenie ciepła i przytulności, w przecież cóż ważniejszego w doborze elementów wystroju naszego wnętrza?

Filc w kuchni i jadalni – filcowe osłony na kubki i szklanki świetnie izolują od gorąca napoju, a jednocześnie są urocze. Bieżniki, podkładki, miniserwetki również łączą w sobie aspekt praktyczności użycia (dobrze chłoną ewentualną wilgoć) i pięknego stołowego looku. Na stronie Duki odkryłam również filcowy kosz na owoce.

fot. vox meble, studio indygo, urzadzamy, boogie home, piogiadecorativa, duka

Filc w roli abażuru lampy.

fot. unikalne, mixko, muratordom

Coś wspaniałego. (Tak, tak, wiem, pewnie potwornie zbiera kurz, udaję jednak, że nic o tym nie wiem. Piękne!)

Filc jako dywan.

fot.aranzstudiownetrz

Dywaniki od mohodesign już kiedyś zagościły na Swetrosferze, pamiętacie?

I wreszcie to, co najbardziej niesamowite – filc w roli mebla!

fot. deccoria, louise campbell, rzeczowo, charlotte kingshorth, projekty dyplomowe

Nie wiem jak Wy, ale ja straciłam głowę.

A to jeszcze nie wszystko…
Spójrzcie na te filcowe kamienie-pufy:

fot. design vivaterra

Musiałabym mieć co najmniej pięć domów, by zrealizować wszystkie swoje wizje dizajnerskie. Tymczasem muszę się wykazywać na sześćdziesięciu metrach!
Ech, życie.

😉