Archives for posts with tag: zara

Widząc gatki takie, jak te, które mam dziś zamiar Wam zaprezentować niejedna babcia pokiwa głową z uznaniem.
Ciepłe porcięta na pupach wnucząt to wszak marzenie niejednej troskliwej seniorki. Ileż to razy odnotowałam trwogę w babcinych oczach, przychodząc zimą w odwiedzimy w sukience i nie-wełnianych rajstopach! Przeziębisz się, doigrasz się, wspomnisz moje słowa – to tylko nieliczne podszyte dezaprobatą słowa babci, dla której ciepło to synonim zdrowo.

I tak możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zadowolić stroskane babcie i … genialnie wyglądać. Bo nie wiem jak Wy, ale ja jestem urzeczona dzianinowymi i wełnianymi gatkami.

fot. stolen girfriends club, zara, yesstyle

Wełniane, grube, bardzo przaśne i słodkie znajdziecie w Zarze oraz w Stolen Girlfriends Club.

fot. zara

fot. stolen girlfriends club

Z nieustająco modnym motywem skandynawskim  – w YesStyle.

fot. yesstyle

W stylu folkowym, kompletnie odjechane – w TopShopie.

fot. topshop

Kto dołącza do fanclubu ciepłych gatek? 🙂

W piątek przyszła Jagoda.
Spotkanie miało charakter imprezowo-jubileuszowy, więc wszyscy byli ubrani mniej lub bardziej wyjściowo, choć jednak w konwercji casualowej.
– Cudowny naszyjnik! – zakrzyknęłam – Jeszcze dziś pisałam o zamotkach na moim dzianinowym blogu!
Jagoda roześmiała się serdecznie i zasiadła za stołem. Nie mogłam oderwać od niej oczu przez cały wieczór – zwyczajny tiszert, zwyczajne dżinsy, naturalny makijaż i naszyjnik z dzianiny zrobiły swoje.
– Pozwól, że zrobię ci zdjęcie – powiedziałam, gdy wychodziła.

fot. swetrosfera

W poniedziałek otworzyłam drzwi Aleksandrze.
Łączą nas sprawy zawodowe, dlatego poczułam się nieco niezręcznie proponując, że sfotografuję jej sukienkę.
– Nie ma sprawy. Sama jestem zachwycona. Zapłaciłam za nią 50 złotych w Zarze! A sama wiesz jakie tam miewają ceny.
Oj, wiem.
Subtelna beżowa sukienka pięknie podkreśliła talię Aleksandry i jej nową, przywiezioną z urlopu w Turcji, opaleniznę.

fot. swetrosfera

Koło środy pożyczałam szklankę mąki od sąsiadki, bo konsystencja moich naleśników pozostawiała wiele do życzenia, a pojemnik po mące nie przejawiał woli współpracy.
Ania otworzyła mi drzwi o oczym mym ukazała się piękna bluzka-nietoperz, z cieniutkiej dzianiny, jakże modna w ostatnich sezonach, pasiasta, w kolorach trendu marynistycznego.
– Anka! Co to za świetna bluzka?! – zakrzyknęłam, bo nie przywykłam do takiej wizji mojej sąsiadki, matki dwojga, kobiety unurzanej po łokcie w domowych obowiązkach. Ania zwykle ubierała się w luźne tiszerty i spodnie dresowe, czyli całkiem prawidłowo, jak na domowy look, a tutaj takie objawienie!
– Fajna, nie?  – oczy Ani rozbłysły. – No to teraz słuchaj. W lumpeksie za kilka złotych. Od Vero Mody, ledwie używana.
– Jakaś rozpuszczona Brytyka miała na sobie raz, po czym stwierdziła, że ją pogrubia?
– Tak mi się wydaje. Ale mnie nie pogrubia, co? – Ania wciągnęła odruchowo brzuch.
– Zapomnij, wyglądasz pięknie.

fot. swetrosfera

CDN.

🙂